środa, 26 stycznia 2011

Potyczki biurowe (1)

Pracodawca z "Kodeksem Pracy" ma tyle wspólnego co przeciętny katolik z Biblią - obaj są wierzący i niepraktykujący.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- W związku z wzmacnianiem dobrego wizerunku wśród pracowników naszej firmy, dobierzcie się teraz w pary - powiedział Boss do zebranych w korytarzu przed sekretariatem ludzi - popatrzcie partnerowi w oczy i zastanówcie się nad zaletami i pozytywami jego pracy. Następnie proszę wchodzić pojedynczo do mojego pokoju, gdzie w cztery oczy podzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami - Boss już miał zamknąć drzwi gabinetu, gdy nagle stanął i dodał - Byłbym zapomniał - pacnął się lekko otwartą dłonią w czoło - w związku z redukcjami, dla połowy z Was to ostatni miesiąc pracy w firmie...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Boss zdjął przepaskę z jednego oka i spojrzał na brygadzistę. Proces kontroli jakości dobiegł końca. Jak zwykle zastrzeżeń nie było.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Panie Pleśniawka - rzekł Boss do przyklejonego czołem do podłogi księgowego, zgiętego niczym scyzoryk w poddańczym ukłonie - zastosowałbym względem Pana mobbing, ale skutecznie mnie Pan wyręcza!
(Mobbing zazwyczaj ma na celu lub skutkuje: poniżeniem, ośmieszeniem, zaniżeniem samooceny - przyp. red.)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Panie Glonojad - rzekł Boss z westchnieniem, otwierając powoli drzwi do swojego gabinetu - zdaję sobie sprawę z tego, że w firmie jestem śledzony przez wszystkich i prakycznie wszędzie, ale zanim następnym razem przystawi Pan ucho do szklanki, niech Pan łaskawie sprawdzi czy drzwi przez które chce Pan podsłuchiwać nie są czasem zrobione z przezroczystej szyby...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Pani Krysiu - Boss oblizał wargi, wpatrując się w słusznych rozmiarów dekold swej sekretarki - mówiąc o poprawie jakości i częstotliwości stosunków między pracownikami liczyłem na chociażby małą dosłowność...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Panie Glonojad - powiedział zniesmaczony Boss - nie wiedziałem, że ma Pan o sobie aż tak wysokie mniemanie. A poza tym słowo "wypieprzę", użyte zostało w Pana przypadku wyłącznie w kontekście kadrowym, więc proszę stanąć do mnie przodem, przestać się opierać o parapet i podciągnąć wreszcie te spodnie!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Panie Pleśniawka - powiedział Boss kierują oskarżycielsko palec wskazujący w siedzącą przed nim skurczoną sylwetkę - Pana ignorancja, głupota i brak profesjonalizmu jest tak wielki, że zaczynam obawiać się o swoje stanowisko!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Panie Pleśniawka - Boss rozparł się na fotelu i skierował długopis w stronę przygarbionego księgowego, siędzącego po drugiej stronie masywnego biurka - czy Pan wie, jakie obowiązki powinien wykonywać pracownik na Pana stanowisku? Czy wogóle wie Pan - ciągnął marszcząc czoło - czym zajmuje się nasza szacowna instytucja, którą mam zaszczyt kierować?! Czym zajmuję się ja?!
- Nie wiem Panie Prezesie - odpowiedź Pleśniawki, choć zgodna z prawdą, mocno zaskoczyła i rozgniewała Bossa.
- No to cholera jest nas dwóch...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz