środa, 26 stycznia 2011

SIÓSIAKI

Przez szczelinę w uchylonych lekko drzwiach prześwitywało światło bijące z kamiennego kominka. W jego blasku Kubuś zauważył zarys kilku postaci siedzących niedaleko ognia i cicho rozmawiających ze sobą.
- Hasło! - Prosiaczek spojrzał ponuro na misia, blokując drzwi małą nóżką.
- Jakie hasło? - spytał niedźwiadek, drapiąc się po główce - Nie było żadnego hasła.
- W porządku! - maluch wystawił główkę na zewnątrz i rozejrzał trwożliwie po pogrążającym się w coraz głębszym mroku podwórku. - Wejdź - powiedział wreszcie.
Miś wszedł do środka. W jego kierunku podążyło kilka ciekawskich spojrzeń. Dopiero po chwili, gdy wzrok przyzwyczaił się do światła, rozpoznał zebranych wokół ognia. Był tu Tygrysek, Sowa Przemądrzała, Kłapouchy...
- Panowie - puchacz zmróżył wielkie oczyska - pora wreszcie coś z tym zrobić! Podczas gdy w realnym świecie odpowiedniki naszych postaci posiadają realne organy, u nas pustka i trociny.
Puchatek puknął się w główkę. Odpowiedział mu szeleszczący odgłos wiórów sprasowanych pod pomarańczowym futerkiem.
- Masz rację! Czas coś z tym zrobić! - powiedział Tygrys rozwiązując węzeł na sznurze owiniętym wokół sporej wielkości rulonu - Pozwoliłem sobie nawet wykonać mały transparent. Pomożesz Kłapousiu?
Osioł złapał w zęby brzeg materiału i cofając się powoli odkrywał wypisane w szeregu nierówne kulfony.
- I, K, A... - literował z trudem Puchatek.
- Tadam! - Tygrys ze swoją krawędzią transparentu dotarł do ściany i naciągnął płachtę.
Sowa znowu zmróżył oczy...
HCEMY SWOJE SIÓSIAKI - przeczytał wreszcie.

2 komentarze: