sobota, 15 stycznia 2011

Z pamiętnika REDnacza {1}

Dziadek Jacek odziedziczył po swoim ojcu laskę. Solidną - hebanową z gałką z kości słoniowej, a nie, jak się to często współcześnie widuje, z kiepsko wypolerowanego kawałka kija, na który nabito topornie rżniętą rączkę. Choć nie musiał korzystać z tego typu pomocy - wszak człekiem był niezwykłej siły i energii - wychodził z nią na miasto, by zadawać szyku na oczach rozdziawionych sąsiadów.
Niestety, pomimo wielkiej ostrożności w użytkowaniu, Jacek zauważył po jakimś czasie pierwsze rysy na czarnej powierzchni.
- Potrzebny mi pokrowiec na laskę Jadwigo - rzekł do żony tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Kobieta nie odezwała się słowem, a że pasjami robiła na drutach, wkrótce wykonała stosowny ochraniacz.
Niestety z czasem okazało się, że nadmierna troska Dziadka Jacka o stan ojcowizny doprowadziła do kościelnego odsunięcia, sąsiedzkiej alienacji i towarzyskiego wykluczenia.
Nie ma się jednak czemu dziwić, albowiem gdziekolwiek udał się Jacek ze swoją żoną, od progu krzyczkał:
- Jadwigo, obciągaj laskę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz