środa, 16 lutego 2011

Wyślizgany interes

Karol był partnerem Jonasza już od około dwóch lat. Spotkali się przez przypadek podczas wernisażu mało znanej przed i po nim artystki, wywodzącej się z nurtu kreatorów struktury sera żółtego. Karol wpadł na Jonasza przy stole szwedzkim, na którym królowały koreczki we wszelkich nabiałowych konfiguracjach. Spojrzeli sobie głęboko w oczy i wiedzieli już, że to jest właśnie to. Na wystawę przyszli osobno, wyszli uściśnięci jak para znających się doskonale kochanków.
Na początku wszystko przebiegało zgodnie z utartym w takich sytuacjach schematem. Upojność wspólnego dnia przerywał tylko czas spędzony w pracy, choć i wtedy ich myśli nie zaprzątały bynajmniej obowiązki służbowe. Po odbębnieniu przepisowych ośmiu godzin spotykali się zdyszani przy drzwiach domu, by po chwili dyszeć z bardziej romantycznych powodów. I tak płynął im czas. Harce w łóżku przerywali konsumpcją zamawianych na wynos potraw kuchni chińskiej, meksykańskiej, włoskiej i stosów mocno kosmopolitycznych naleśników.
Po jakichś dwóch miesiącach, gdy panowie nasycili już zmysły swoimi ciałami, postanowili po raz pierwszy wyjść z domu. Znów na jakąś wystawę czy odczyt. Niestety tego dnia zakończyła się ich wielka przygoda miłosna, albowiem tym razem Jonasz wyszedł z imprezy w ramionach innego mężczyzny.
- No żesz w dupę, - zaklął pod nosem Karol - znowu zostałem wyślizgany z interesu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz