sobota, 12 marca 2011

Z pamiętnika REDnacza {5}

Pewnemu Zającowi dedykuję

Dziadek Jacek zsunął się lekko na fotelu i podciągnął przetłuszczoną podkoszulkę pod szyję, ukazując solidne brzuszysko.
- Trzeba coś z tym zrobić synek - rzekł i klepnął się prawą dłonią po napiętej skórze.
- Do tego jakaś dieta jest potrzebna i nieco ruchu. Żeby zrzucić taki bęc trzeba postąpić mądrze, bo jałowa gadka i samozaparcie nie wystarczą.
- Ale synek, - dziadek Jacek popatrzył na mnie ze zdziwieniem - u mnie od lat kilku zero fermentów! Żaden tam luźny stolec, tylko twarda kupa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz