poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Dżin

Dżin popatrzył raz jeszcze na dokument. Podniósł kartkę i zmrużył oczy od prześwitującego przez nią słonecznego światła. Pieczątka wydawała się być oryginalna, podobnie jak zamaszysty podpis tkwiący tuż pod nią. Nie przypuszczał, że nastąpi to aż tak szybko i uczucie kompletnego zaskoczenia mieszało się w nim z dziecięcą wręcz radością.
Od wieków spełniał trzy życzenia zupełnie przypadkowych ludzi, a nie mógł swej magicznej mocy wykorzystać tylko dla siebie. Tak został stworzony. Tak go ulepiono, zanim trafił na wieki do tej ciasnej, starej lampy. Musiał oddalić od siebie samolubne chucie i skupić się na dobru innych. Czy próbował to zmienić? Oczywiście! Kończyło się zgagą i swędzeniem w kroczu. Nic poza tym...
Kiedy w ubiegłym miesiącu, zmęczony wymiotowaniem kwaśną zawartością żołądka do cynowego nocnika, należącego do ubogiego wyposażenia standardowej lampy, postanowił zmienić metodę działania, nie przypuszczał, że przyniesie to aż tak szybkie efekty.
Spojrzał na kartkę i przeczytał treść dokumentu raz jeszcze. Tym razem pewniej, prostując korpulentne ciało na ile pozwalało mu na to niskie sklepienie.
- Niniejszym zawiadamiamy Sz.P. Dżina z Lampy, że jego podanie o mieszkanie komunalne zostało rozpatrzone pozytywnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz