piątek, 8 lipca 2011

Potyczki biurowe (3)

Boss popatrzył po twarzach zebranych w sali konferencyjnej. Przygryzł dolną wargę i westchnął ciężko.
- Szanowni Państwo, - zaczął cicho - lekka zapaść na rynku, a co za tym idzie kiepska sytuacja finansowa firmy zmuszają mnie do pewnych cięć budżetowych.
Fioletowo-srebrna mucha zabrzędzała za ściągniętymi pod sufitem paskami zakurzonych żaluzji.
- Musimy urealnić wydatki, w przeciwnym razie czeka nas widmo zwolnień grupowych.
- Czyli? - dobiegł spod stołu głos księgowego Pleśniawki.
- Czyli musimy urealnić wydatki...
- Czyli? - Pleśniawka nie dawał za wygraną.
- Czyli obetniemy pensje o 20 procent i wstrzymamy na czas nieokreślony premie, stażowe, szkodliwe i tym podobne dodatki.
Po sali rozszedł się szept niezadowolenia.
- Ale przecież pan - głowa księgowego wychyliła się zza krawędzi stołu - nie odcina swojej pensji! W ubiegłym miesiącu kupił pan sobie nowy samochód, był na wczasach w Grecji, a z tego co wiem, w przyszłym tygodniu wybiera się do Tanzanii!
Szept niezadowolenia przybrał na sile.
- Panie Plaśniawka - Boss oparł się o biurko i popatrzył na podwładnego z matczyną wręcz czułością - kiedy kupił Pan sobie ostatnio samochód?
- No kilkanaście lat temu...
- A kiedy był Pan ostatnio na wczasach za granicą?
- No też... - księgowy wbił wzrok w leżący nieopodal zszywacz.
- Czyli można powiedzieć, że w Pana przypadku te wydatki, w przeciwieństwie do mnie, są raczej nierealne, czyli jako nierealne mogą zostać obcięte!
- No raczej tak... - mężczyzna kiwnął głową i spojrzał spode łba na przełożonego.
- A co ja powiedziałem - Boss uniósł krzaczaste brwi - że co mamy robić? Urealniać wydatki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz