poniedziałek, 26 września 2011

Dowcip

Stefan był typem gawędziarza. Lubił mówić długo, choć nie zawsze z sensem, szczególnie zaś gustował w opowiadaniu dowcipów wyczytanych w działach rozrywkowych wszelkiego typu pism branżowych i reklamowych gazetach wielkich sieci handlowych. Kiedy pojawił się w progu drzwi mej skromnej kawalerki, wiedziałem, że oto przybył z zestawem kolejnych niestrawnych wiców. Nie pomyliłem się.
- Znasz dowcip jak facet przychodzi do lekarza z ptakiem na głowie? - Stefan rozsiadł się na fotelu i spojrzał na mnie spod ściągniętych brwi.
- Chyba...
- A lekarz pyta... - gość nie czekał na moją odpowiedź tylko podjął opowiadanie - ... co się panu stało? Coś mi się przykleiło do dupy, powiedział ptak! Ha, ha, ha...
- Dobre! - uśmiechnąłem się krzywo i spojrzałem na rozbawionego Stefana.
- Dziękuję! - dobiegło z rozporka jego spodni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz