poniedziałek, 12 września 2011

Takie sobie bajeczki - Lis i wilk

Żelazną łapą, prawie od roku, rządził lasem rudy lis. Początkowo, kiedy szukał poparcia swojej kandydatury na nowego szefa puszczy, był miły, sympatyczny i uczynny. Bawił się z maluchami, starym znosił smakołyki, a młodym obiecywał nowe nory oraz bezkresne pastwiska i łowiska - w zależności od gustu i preferencji kulinarnych. Trwało to do demokratycznych wyborów, w których uzyskał znaczącą przewagę nad drugima kandydatem do stanowiska leśnego prezydenta - starym i mądrym wilkiem, piastującym je dwie poprzednie kadencje.
Do tej pory wilk, jako władca lasu, mieszkał w norze wykopanej śród korzeni wielkiego dębu, po przegranych wyborach, przeniósł się do jaskini w wielkim kamiennym kopcu, usypanym wieki temu przez pradawnych, dwunożnych panów tego zakątka. Stamtąd szerzył swe rewolucyjne teorie, zmierzające do obalenia coraz bardziej uciążliwego jarzma lisa i jego przybocznej armii silnych lecz przygłupich niedźwiedzi. Bowiem wilk, jako jeden z nielicznych, od razu wyczuł ukryte intencje rudzielca i jego chorobliwe pożądanie władzy absolutnej.
Nowy władca puszczy tolerował zachowanie swego poprzednika, który ciągle cieszył się sympatią i szacunkiem sporej liczby jej mieszkańców, w pewnym jednak momencie postanowił cichaczem usunąć niewygodnego krytyka swej osoby. Z misją zabicia wilka wysłał największego i najbardziej zaufanego niedźwiedzia. Ten poszedł do nowego lokum czworonoga, lecz nie zastał go ani w samej jaskini, ani w najbliższej okolicy. Szukał więc i szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał, szukał... Wreszcie zmęczył się, usiadł na jednym z leżących wokół kopca wielkich i zimnych głazów i w ten sposób... dostał wilka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz