czwartek, 10 listopada 2011

Nauki Mistrza Yo {25}

Mistrz Yo lubił chadzać boso po lesie przy pełni księżyca. Często w czasie jej trwania wyruszał na pobliskie wzgórza obrośnięte gęsto drzewami sosny i w mury klasztoru powracał dopiero wraz z pierwszymi promieniami słońca, wychylającego się nieśmiało zza skalistego szczytu góry Sako.
Tak było i teraz.
Noc była chłodna, a wielka tarcza tkwiąca pośrodku nieba rozświetlała ścieżkę, którą powoli i dostojnie szedł mnich i zaciągał się zachłannie wilgotnym powietrzem. Tuż za nim podążał jak cień najwierniejszy z uczniów, pulchny Hashi.
Mistrz nagle przystanął, spojrzał w górę i syknął cicho, wpatrując się spod przymkniętych powiek w jasną tarczę nocnego wędrowcy.
- Ja pierdolę! - rzekł cicho.
- Masz rację mistrzu! - młodzieniec również zapatrzył się na jasny okrąg tkwiący niewzruszenie na czarnej płachcie nieba - Taki widok może zachwycić!
- Ajtam zaraz zachwycić! - starzec wsparł się o pień pobliskiej sosny i wykrzywił twarz w grymasie bólu - Po prostu wpieprzyłem się w szyszkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz