niedziela, 18 grudnia 2011

Mieć jaja!

- Jaja to stan umysłu synek, a nie anatomiczna rozrzutność Stwórcy! - Dziadek Jacek odłożył szklankę na stół i chuchnął w grzbiet ściśniętej w pięść dłoni.
- To co w takim razie nosimy między nogami? - chwyciłem butelkę i wlałem do stylkowo rżniętych musztardówek resztkę śmierdzącego drożdżami mętnego płynu z wyciskanego przed chwilą przez lnianą szmatę zacieru.
- To tylko skórno-mięśniowy worek na jądra! Nic więcej!
- Ale przecież o to samo chodzi! - skrzywiłem się, walcząc z odruchem wymiotnym.
- Pieprzysz synek! To, że wsadziłeś do poszwy pierze nie oznacza, że stałeś się właścicielem kurzego stadka! - staruszek przewrócił oczami i opadł na blat stołu. Głowa wylądowała z hukiem obok szklanki, a gdzieś z jej środka doszedł cichy dźwięk klik-klak, klik-klak...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz