czwartek, 29 grudnia 2011

Toto-lotek

Dziadek Jacek popatrzył na stos rachunków leżących na stole i westchnął głośno.
- Panie Boże, - rzekł cicho - daj chociaż raz wygrać w totka! Chociaż raz!
Wiatr zaszeleścił za oknami i naparł na szyby...
- Jak na tacę, to daj! - staruszek popatrzył na sufit i wzniósł pięść w kierunku obwieszonego szklanymi soplami żyrandola - Ale od dziś zero! Nawet złocisza nie rzucę sknerusie jeden!
Pięść zatrzepotała w powietrzu i nagle zamarła. Gdzieś znikąd dobiegło lekkie chrząknięcie i mocny męski głos.
- OK, ale dzielimy się fifty-fifty...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz