sobota, 15 października 2011

Symbol

HISTORIA PEWNEGO SYMBOLU białym wierszem przez REDnacza spisana, czyli jak Śpiąca Królewna wpłynęła na jakość i sposób pozdrawiania.

Królewna
dziabła się
wrzecionem
w palec.
Ten środkowy.
- Fuck!
I zasnęła...
Symbol pozostał.

Z pamiętnika REDnacza: Dialogi z Majką

Wróciłem z zakupów. Siaty rzuciłem w kuchni i usiadłem zmachany na fotelu w dużym pokoju. Majka oglądała akurat jakiś film w telewizji. Na stole leży pudełko świeżych i zgrabny stosik zużytych już chusteczek...
Oto streszczenie filmu w telegraficznym skrócie:
Ona była z Pierwszym, a potem z Drugim. Ten Pierwszy przyszedł na uroczystość, na której Ona była z tym Drugim i zrobił karczemną awanturę. Doszło do rękoczynów i ogólnej rozpierduchy. Kiedy przyszło wybierać między Pierwszym i Drugim Ona nie wybrała żadnego i wpatrywała się wieczorem z tarasu w księżyc w pełni...
Pojawiają się napisy, Majka ma szklane oczy.
- A Tobie co? - pytam.
- Ty i tak tego nie zrozumiesz...
Poczułem się staro...

* * *

Na obiad zrobiłem kapuśniak. Na kiełbasie. Na chwilę wyszedłem z pokoju do kuchni po chleb. Po powrocie zastałem miskę ograbioną ze wszystkich kawałków kiełbasy.
- Wróżka... - powiedziała Majka poważnie.
- Ja jestem wróżka!
- ... to się dzisiaj nalata.

* * *

Wczoraj ugotowałem kapuśniak - wyszedł naprawdę dobry. Dziś, gdy jadłem go z Majką, licząc na choćby drobną pochwałę z Jej strony, spytałem z głupia frant:
- Zupa palce lizać, no poezja normalnie! Ciekawe kto ugotował taki pyszny obiadek?
Majka spojrzała na mnie jak na idiotę.
- Ratatuj?

* * *

‎- Idę z Docentem i do sklepu (tu padła nazwa Kaufland, której, aby nie lokować nazwy produktu na blogu, nie podam), coś mam kupić?!
Majka wyjęła 20 groszy ze skarbonki, otworzyła portfel i wsadziła monetę do środka.
- Dla mnie serniczek!
- Ale to kosztuje nieco więcej! - spojrzałem na córkę z wyrzutem.
- Ty sobie jakoś poradzisz! - odparła rezolutnie.
Duma wypełniła obie komory serca, łącznie z przedsionkami, z wiary córki w siły własnego ojca, lecz za moment stan błogi zburzyła myśl czarna. A co, jeśli kiedyś, przez zupełny przypadek, ślepy los rzuci ciało me obfite do salonu samochodowego lub developera?
- Następnym razem powiem tylko, że wychodzę z psem... - pomyślałem.

czwartek, 13 października 2011

Z pamiętnika REDnacza: Jelitówka

Rodzice postanowili odwiedzić znajomych z Sanoka. Dorośli są, wiedzą co czynią... Chyba...
Wczoraj zadzwonili do babci ze sprawozdaniem z wyjazdu.
- Dzwoniła Grażyna, (mama) - poinformowała mnie babcia, zanim zdjąłem buty w korytarzu - mówiła, że wszyscy tam teraz chorują na jakąś jelitówkę...
- Do mnie też dzwoniła, - cmoknąłem staruszkę w policzek - być może w Sanoku to się nazywa jelitówka, u nas to zwykły kac...

Dialogi z Majką: Wróżka Zębuszka

Dzień pierwszy
Majce wyleciały dwa zęby. Wsadziła je pod poduszkę, a ja zapomniałem je wymienić na kasę (kurs jednego mleczaka - 10 zeta). Stanęła rano przede mną i zmarszczyła czoło:
- A zęby jak leżały tak leżą! Czy wróżka mnie słyszy!?

Dzień drugi
Majka wstała kilka minut przede mną. Jako, że wczoraj ruszał Jej się ząb, a dziś rano wyleciał, postanowiła dyskretnie mnie (wróżkę zębuszkę) o tym poinformować, napisała kartkę i położyła na biurku:
Mam ząb pod poduszką. Niech wróżka się obudzi i da kasę!


czwartek, 6 października 2011

Karolka, czyli tym razem coś dla dzieci

Lubicie czytać bajki? Ja lubię i, choć wielu osobom wyda się to dziwne, jestem z tego dumny. Jako, że sam jakiś czas temu rozpocząłem pisać pewną opowieść dla dzieci, dziś zamiast mocno obrazoburczego tentegowania przedstawię Wam Karolkę, dziewczynkę która jest główną bohaterką opowieści o pewnym Złodzieju Dziur. Wystarczy kliknąć na obrazek poniżej, by otworzyć plik z dotychczas napisaną przeze mnie historią! Już wkrótce (mam nadzieję, albowiem nie znasz dnia ani godziny) kolejne rozdziały! Opowieść o rudowłosej dziewczynce znajdziecie również (wraz z grafikami) na Papierowym Psie.