niedziela, 15 stycznia 2012

Blogowi stuknął roczek!

Stało się! Blogowi stuknął roczek! To niedużo?! Dla mnie to całkiem sporo, tym bardziej, że przez ostatnie 365 dni starałem się nadrobić blisko kilkunastoletni okres pseudoartystycznego nicnierobienia.

Kiedyś miałem plany, nieco rysowałem (nawet w ogólnopolskich pismach), coś pisałem (z różnym skutkiem, ale bez wydawniczego finału).
Z grafikami jeździłem do Warszawy przelotką, bo nie stać mnie było na bilet. Wysiadałem gdzieś na początku miasta i tertałem kilkanaście kilometrów do redakcji z grafikami, które rysowałem w nocy przy pomocy wysłużonego cienkopisu i kredek szkolnych. Po każdym powrocie musiałem naprawiać buty, bo i na te nie było mnie stać. Chodziłem wtedy przez cały rok w takich zimowych traperach na miśku, w których zaczęła odpadać podeszwa. Latem stopy wyglądały jakby kilka godzin moczyły się w wannie, a mnie było zwyczajnie wstyd przed ludźmi... Niestety sklejanie nie dawało efektu więc zszywałem buty zszywaczem tapicerskim. Metalowe klamry wytrzymywały dzień, bo ścierały się od chodnika. Po powrocie wyciągałem stare druty i wbijałem w podeszwę nowe. Niestety w gumie zaczęło brakować miejsca - buty były strasznie poszarpane. Wtedy dostałem pierwszą kasę i kupiłem sobie piękne niebieskie vansy. Kiedy tertanie zaczęło przynosić jakieś efekty musiałem podjąć decyzję, albo bawić się w artystę z niepewną przyszłością, albo zacząć poważnie myśleć o życiu i zapewnić rodzinie jako taki byt. A zapewniam Was, że byt to był cholernie lichy...

Artysta (sic!) odpadł...

Mijały dni, miesiące, lata, a ja kompletnie zapomniałem co rozpalało moją młodzieńczą głowę. Aż do momentu, gdy w internecie znalazłem swoje opowiadanie pt. "Eksperyment", napisane chyba milion lat temu. Założyłem więc konto na fb i zacząłem bombardować ludzi swą tfu-rczością. Chyba się spodobało, albo trafiłem na wyjątkowo kulturalnych i cierpliwych czytelników. Wtedy powstał pomysł założenia bloga.
Początkowo pojawiły się na nim teksty już znane z facebooka, potem następne i następne.

I tak, nie wiedzieć kiedy, blogowi stuknął roczek. To niedużo?! Dla mnie to całkiem sporo...

1 komentarz: