sobota, 7 stycznia 2012

Byłem sobą...

Taka sytuacja, jeszcze z lata, mi się przypomniała. Byłem akurat na spacerze z Docentem (psem składającym się głównie z pęcherza), gdy spotkałem dwójkę mocno zmęczonych jegomości, których los nie szczędził, a wichry niespokojne mocno sponiewierały. Jeden z trudem prowadził rower, drugi z jeszcze większym trudem niósł pomarszczoną skórzaną teczkę, która w rękach swego właściciela przeżywała drugą cielęcą młodosć. Akurat gdy ich mijałem, dosłyszałem taki fragment lekko niewyraźnej rozmowy:
Pan z rowerem - ... I ftety oni mnie sfolnili! A ja tam tyle lat prasssowałem, tyle lat! Szy ty fiesz kim ja tam pyłem, no fiesz kim?
Pan z teczką (po chwilowej konsternacji) - Sopom pyłeś Falduś, sobą pyłeśśś...

Pamiętajcie ludeczkowie mili - nie ważne jaki rower prowadzicie (co w dobie zakazu pedałowania jest mocno ryzykowne), ważne żeby sopom pyś!

1 komentarz: