czwartek, 23 lutego 2012

Na szczęście gej...

Szpital. Sala pooperacyjna. Kilka łóżek, jakieś stoliki, na ścianie okrągły zegar na baterię. Biało i sterylnie. Wchodzi lekarz, rozgląda się, liczy pacjentów, a następnie pyta:
- Czy któryś z panów nie odczuł dziś w nocy dziwnego dyskomfortu w okolicach odbytu?
Pacjent pod oknem podnosi nieśmiało rękę.
Lekarz podchodzi do niego i siada na krawędzi łóżka.
- Bo widzi pan, dziś w nocy operowaliśmy geja, któremu penisa przyciął rozporek. Tak się chłopina ucieszył po wybudzeniu, że jeszcze będzie mógł, że nie czekał na powrót do domu i od razu wypróbował działanie swojego narządu na kilku pacjentach. Zdaje się, że zajrzał również do pana.
- To mi kamień spadł z serca! - chory westchnął z ulgą - Bo już myślałem, że będę musiał płacić za dodatkową lewatywę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz