poniedziałek, 13 lutego 2012

Okup

Nadkomisarz Paprochin sięgnął po lornetkę, przystawił ją do oczu i mrużąc lekko powieki wbił wzrok w gęstwinę krzaków rosnących na skraju pobliskiego zagajnika. Czarna reklamówka wypełniona pieniędzmi na okup stała nietknięta, podobnie jak minutę, dwie minuty i nawet kwadrans temu. Oficer oblizał wargi i zerknął na leżącego po lewej lejtnanta Padalcewa.
- Nadal nic! - powiedział cicho nie tyle informując podwładnego, co bardziej upewniając samego siebie o aktualnej sytuacji - Dziwne...
Gdzieś tam generał Guzdrałow, związany jak świąteczny baleron, opierał się zapewne myślą i ciałem wrogom systemu, a oni siedzą bezsilnie w krzakach, oczekując na ruch porywaczy. To go wkurzało. Paprochin lubił działanie, a nie bezczynne siedzenie w krzakach! Na dodatek zaczęło padać. Psia mać!
Lornetka znowu powędrowała do oczu. Torba zniknęła! Gałąź po lewej kołysała się lekko, ujawniając kierunek ucieczki bandyty. Nadkomisarz klepnął Padalcewa w ramię i poderwał się do pościgu.

* * *

- Szlag by to! Uciekł! - Paprochin uderzył pieścią w plastik deski rozdzielczej służbowego moskwicza. Silnik zakaszlał po raz ostatni i zamilkł. Na nic zdały się przekleństwa i próby zmuszenia go do pracy przekręcanym w stacyjce kluczykiem. Maszyna milczała.
- Może pobiegniemy? - Padalcew spojrzał na przełożonego ze strachem.
- Gdzie? Jak? - nadkomisarz oparł czoło o kierownicę i westchnął ciężko - Mam nadzieję, że spisałeś numery banknotów. Szkoda byłoby tracić taką kwotę, nawet za generała... - Paprochin spojrzał z nadzieją na podwładnego. Tempo wydarzeń dnia dzisiejszego, poranny telefon od porywaczy i konieczność wypełnienia w ciągu godziny ich oczekiwań finansowych, spowodowały że nie mógł czekać na pieniądze z centrali. Wyjął oszczędności całego życia ze ściennego sejfu i bez zastanowienia wrzucił je do znalezionej w kuchni reklamówki. Miał nadzieję, że już po akcji, uwolniony szczęśliwie Guzdrałow doceni ten gest.
- Ależ oczywiście! - Padalcew wyjął kartkę z kieszeni na piersi i począł czytać - W torbie było 128 banknotów z cyfrą 200, 345 z cyfrą 100...
Paprochin poczuł jak krew napływa mu do twarzy, a przed oczami zawirowały czarne mroczki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz