piątek, 16 marca 2012

Z pamiętnika REDnacza (25)

- Życie jest nadzwyczaj krókie! - siedzący przy kuchennym stole Dziadek Jacek wsparł głowę ręką i zapatrzył się przez zakurzoną szybkę na szare, pozimowe podwórko - Wydawać by się mogło, że na świat przyszedłeś ledwo miesiąc temu, tydzień temu ożeniłeś się, spłodziłeś dzieci... A teraz siedzisz sam jak ten palec w dupie i myślisz, kiedy do twych drzwi zapuka kostucha.
Spojrzałem na emeryta zdziwiony. Dziadek raczej nie zagłębiał się w zawiłości życia. Sprawy przyjmował prosto i po wojskowemu.
- A tobie co? - spytałem, pociągnąwszy spory łyk świeżo zaparzonej kawy.
- Bo wiesz synek, ktoś napisał kiedyś: "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...
- Twardowski...
- Nie znam człowieka, - emeryt popatrzył na mnie z ukosa. Rozmyty nieco wzrok znów się wyostrzył - to pewnie ten nowy, co się po Dzięgielewskiej wprowadził pod siódemkę.
- To ksiądz był!
- A to już przy kościele miejsca mają mało? - Jacek skrzywił się i znów zapatrzył w brudne okno - Ale mniejsza... I tak sobie pomyślałem, że człowiek taki skłócony z prawie wszystkimi w kamienicy, a tu za minutę może nas śmierć kosą przez łeb dziabnąć!
- Nareszcie mówisz rozsądnie, bo to już wstyd przed dom wyjść. Wszyscy jak Cię widzą to plują pod nogi! Pójdziesz i przeprosisz?
- Nie! - Dziadek zerwał się na równe nogi i zarzucił na ramiona mocno nagryzioną zębem czasu kufajkę - Wpadnę do tego księdza pod siódemką. Może i jego zdążę jeszcze wkurwić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz