piątek, 6 kwietnia 2012

Sen...

- Ale miałem dzisiaj sen, synek... - Dziadek Jacek siadł przy kuchennym stole i wbił rozmarzony wzrok w budzącą się namiętnie przyrodę jednego drzewa i pół metra kwadratowego trawnika, wciśniętego w spękany asfalt na podwórzu przedwojennej kamienicy - Jak sobie przypomnę, to...
- Co? - spytałem.
- Ech, chłopie... Jakie ona miała oczy, jaką twarz... I ta fala blond loków występująca tylko na głowie, i te piersi jędrne, i pośladki miłe w dotyku... Robiliśmy takie rzeczy, że jeszcze się dziwię. I z góry, i z dołu, i z każdego możliwego boku! Ciało wyginało mi się w miejscach, o których niejeden ortopeda się w szkole nie uczył!
- Pomarzyć zawsze można! - zamieszałem herbatę i postawiłem kubek przed staruszkiem - Z prądem? - spytałem, wyjmując z szafki niewielką piersiówkę...
- Lej synek, lej! - Jacek oderwał wzrok od okna i popatrzył na mnie marszcząc brwi - Wiesz co jednak było najdziwniejsze? - spytał i ciągnął dalej nie czekając na moją odpowiedź - Otóż poszedłem dziś do spożywczaka za rogiem i zobaczyłem tam JĄ! No wypisz, wymaluj kobieta, z którą się przez całą noc we śnie... No wiesz co! Ta twarz, te blond loki opadające miękko na ramiona. Oczy głębokie jak jakie jezioro na Mazurach czy w innym uzdrowisku, piersi, że tylko ściskać, kibić wąska, pupa... ech, nogi... ech...
- Może widziałeś ją już kiedyś?
- A gdzież tam! Ponoć przyjechała poprzedniego dnia z wizytą do ciotki czy wujka! Nie wiem dokładnie, jeden pies, ale na pewno była w naszym mieście po raz pierwszy!
- No to już dziwne! - potwierdziłem, wlewając do kubka Dziadka solidną dawkę alkoholu.
- Też się zdziwiłem! - Jacek pociągnął łyk wzmacnianej herbaty i chuchnął głośno w kromkę razowego chleba - Najdziwniejsze było jednak to, że i Ona chyba mnie rozpoznała, bo zaczęła się coś za mocno przyglądać...
- I co?
- Ano podeszła wreszcie, strzeliła mnie w pysk i nawrzeszczała na mnie, że miałem zadzwonić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz