środa, 18 kwietnia 2012

Z pamiętnika Dziadka Jacka (1)

17 kwietnia (ranek)
9.00 - Wstałem z kapciem w ustach. Język suchy i kołkowaty. Nic nie pamiętam. Weź ode mnie Boże ból głowy, a będę żyć w zgodzie z dekalogiem.
9.01 - Przynajmniej kurwa próbowałem... (ja)
9.02 - Ja też... (Bóg)

17 kwietnia (południe)
Ból głowy nie ustąpił nawet po połknięciu dziesięciu tabletek. Niestety były na przeczyszczenie.
W łazience zauważyłem, że coś mi się przykleiło do czoła. Miniaturka "Słoneczników", ale nie była przyklejona, tylko ktoś ją powiesił na gwoździku... Co tam kurwa robił gwoździk?!
Wyjąłem drania. Nie bez kłopotów. Trudno jest zaprzeć się nogami o własne czoło!
Głowa już nie boli.
Sraczka trwa...

18 kwietnia (wieczór)
Panie Boże, zgrzeszyłem dziś myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. I jutro to kur(plama po herbacie)a powtórzę!

18 kwietnia (noc)
Wpadła sąsiadka. Na ch(plama po śmietanie - chyba)j!?

18 kwietnia (głęboka noc)
Idę spać. Sąsiadka jeszcze siedzi... Będzie trudno przekręcić się na brzuch, ale nie takie rzeczy się w wojsku robiło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz