wtorek, 17 kwietnia 2012

Z pamiętnika REDnacza (28)

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek westchnął głęboko świeżym, wiosennym powietrzem i spojrzał na mnie lekko rozanielonym wzrokiem - jak się człowiek tak tlenem sztachnie, to i członki jakieś takie lżejsze się robią, a i myślenie się mocno poprawia.
- Nie strasz... - popatrzyłem trwożliwie na emeryta. Ja wiedziałem, że z tego rozanielenia nic dobrego raczej nie wynika. Szczególnie dla mnie. I miałem rację...
- Widzisz tę łączkę za mostkiem?
- Tę z krowami?
- Nie inaczej, mój spostrzegawczy przyjacielu! Otóż wymyśliłem właśnie nową grę przygodowo-terenową, której polem będzie właśnie to oto pole!
- Ale ono obesrane po same brzegi! - zauważyłem kwaśno - Placek przy placku prawie...
- I na tym zasadzać się będzie nasza zabawa! - Jacek uśmiechnął się z dumą i stanął tuż przy soczystej kępie  jasnozielonej trawy - Zamkniemy oczy i wejdziemy na łąkę. Wygrywa ten, kto pierwszy wlezie w minę!
- Ale to obrzydliwe jest!
- Obrzydliwa to jest Twoja babcia młody człowieku, szczególnie na widok golonki tudzież moich pośladków... - Dziadek dźgnął mnie w pierś palcem wskazującym.
- Się Jej nie dziwię dziadku. Zresztą - spojrzałem na pośladki emeryta - wielkiej różnicy nie widzę...
- Nie mędrkuj, bo od tego głowa tylko boli - staruszek uderzył prawą dłonią zamkniętą w pięść w lewą, ułożoną na płask - tylko stań do walki!
- Ale o co gramy? Co ja z tego będę mieć?! - wiedziałem, że odwodzenie Jacka od pomysłu raczej nie ma już sensu, trzeba więc było próbować wyłgać się kiepską pulą nagród - Będę łazić jak ślepy debil i macać butem gówna w trawie?
Emeryt zmarszczył brwi, po czym zamknął oczy i zrobił krok do przodu.
- Satysfakcję, chłopcze! Satysfakcję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz