piątek, 24 sierpnia 2012

Bezcenny Dziadek

- Powiedz mi synek, - Dziadek Jacek zamieszał aluminiowym widelcem świeżo zaparzoną herbatę - czy ty mnie szanujesz?
Oho, pomyślałem, jak nic będę w plecy.
- Czyli? - udałem zdziwienie.
- No powiedz, ale tak szczerze, jak bardzo cenisz moją osobę?
- Siedzę z Tobą dziadek w tej kuchni dzień cały, zamiast między ludzi wyjść, między płcią piękną się zakręcić, a Ty wyskakujesz z jakimś ocenianiem!
- To, że Ty do ludzi nie wychodzisz i kobiety nie możesz znaleźć, to ja się znowu mocno nie dziwię. Oczy mam! Gdybyś nie przemykał do klopa jak partyzant, też byś się o tym przekonał. Lustereczko synek prawdę ci powie...
- Ale Ty chcesz mnie obrazić, czy interes masz?
- Strasznieś się wrażliwy zrobił! - emeryt położył delikatnie sztuciec obok szklanki wciśniętej w szczerniały wiklinowy koszyczek - Ale niech ci będzie. Więc jak bardzo cenisz moją osobę i moje towarzystwo?
- Czy dycha Cię zadowoli? - uśmiechnąłem się półgębkiem - Oczywiście plus VAT!.
- Zaraz w ryja dostaniesz! - emeryt ściągnął brwi i zacisnął wielką dłoń na widelcu.
- Strasznieś się wrażliwy zrobił!
- Puszczę te docinki mimo uszu synek, w przeciwnym wypadku musiałbyś teraz wyciągać metal z odbytu...
Skrzywiłem się lekko i sięgnąłem do białego kubka z ułamanym uchem, w który kwadrans wcześniej wcisnąłem luźną wiązkę słonych paluszków.
- Czy uważasz moją osobę za nieocenioną? - Dziadek zaczął pukać palcami w blat kuchennego stołu.
Wyczułem groźbę.
- Niech Ci będzie! Uważam! - nadgryzłem delikatnie garstkę pokrytego małymi kryształkami soli chrustu.
- A czy moje towarzystwo jest dla Ciebie bezcenne?
Palce zadudniły ponownie.
- Jest Dziadek!
Staruszek uśmiechnął się nagle szeroko i poklepał mnie po ramieniu.
- Więc robimy zrzutkę na flaszkę!
Odetchnąłem z ulgą i siegnąłem do tylnej kieszeni spodni po portfel.
- Ile brakuje?
- Pięć dych!
- Jak to pięć dych!? A Ty się nie zrzucasz?
- Jak słusznie zauważyłeś synek, powiedziałem, że się zrzucamy, a nie składamy po równo! Skoro ja groszem nie śmierdzę całość imprezy sponsorujesz ty!
- Ale butelka kosztuje niecałe trzy! - dłoń zastygła w przegródce na banknoty!
- A płyny, zagryzka?
- No dobra, - zmarszczyłem czoło i spojrzałem srogo na uśmiechniętego głupio Jacka - a co Ty wnosisz do imprezy?
- Najcenniejszą rzecz na świecie synek, - emeryt zmróżył oczy i przechylił lekko głowę - swoje towarzystwo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz