sobota, 18 sierpnia 2012

Je bajka... (1)

Bajki dla dzieci, podobnie jak wiadomości w gazetach, dotyczące inteligencji elity politycznej, pełne są kłamstw, niedomówień lub specjalnie sprokurowanych nieścisłości. Kilka baśniowych mitów już udało mi się na łamach tego blogu obalić. Dziś zaprezentuję dwa nieznane szerszej publiczności fakty, które znalazłem w zakurzonych woluminach wyłowionych spod hałdy śmieci w pewnej zapomnianej przez ministerstwo kultury i dziewictwa... pardon - dziedzictwa narodowego bibliotece.

Oto niepublikowany nigdzie końcowy fragment książki Carla Collodiego "Pinocchio".

[...] Pinokio otarł zapłakane oczy lnianą chusteczką i położył drewnianą dłoń na ręku leżącego na stole Gepetta. Pozbawione życia ciało papy zżółkło i zesztywniało. Chłopiec wsparł czoło na twardej skórze klatki piersiowej majstra i spojrzał z ukosa w ziejącą w jego łysej czaszce dziurę, otoczoną strupem sprzepłej krwi. W głowie Pinokia rozbłysł obraz Gepetta, który to, tuż przed śmiercią, pochylił się nad nim i powiedział:
- To może porozmawiamy szczerze w cztery oczy?

A oto fragment pisma adresowanego do ochmistrzyni Śpiącej Królewny, znaleziony niedawno przy jej łóżku:

[...] I powiedz temu niedzielnemu reżyserowi, że za 100 dukatów dniówki to ja się z łóżka nie ruszę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz