poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Teoria drugiej połówki...

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek pstryknął paznokciem truchło ubitej przed chwilą na blacie kuchennego stołu muchy - nie wiem czemu ludzie tak mocno trzymają się definicji drugiej połówki.
- Czemu?
- Przeczytałem w "Młodej gospodyni", że jeśli nie kochasz na całość, a tylko w połowie, to sobie odpuść. Bo przecież jak tego kogoś zabraknie nie płaczesz jednym okiem i nie krwawi Ci tylko jedna komora serca.
- Ale to takie romansowe wyjaśnienie dla niedowartościowanych jednostek!
- Sentymentalne pieprzenie!
- No trochę tak...
- Na szczęście - emeryt popatrzył na mnie z ukosa - jeśli ten ktoś Cię zawiedzie, możesz na to srać całą swoją dupą, a nie lewym lub prawym pośladkiem...
- Ale tu chodzi, że to Ty jesteś połową czegoś większego, a nie że ten ktoś jest dopełnieniem jakieś pustki w Tobie! - mucha przekoziołkowała kilka razy i zatrzymała się tuż nad krawędzią kraciastej ceraty. Dziadek pochylił się, przymknął jedno oko i strącił martwe ciało na podłogę.
- Czyli, że moja cała dupa jest połową jakiegoś większego gównianego ustrojstwa, albo nawet tym samym otworem tego kogoś?
- Patrząc na to z tej strony, to tak!
- Ale to przecież obrzydliwe!
- Zaraz obrzydliwe. Taka figura poetycka...
- Pieprzysz synek! - Jacek podrapał się po brodzie i spojrzał przez okno na rosnące z każdą chwilą na szarym klepisku podwórka kałuże letniego deszczu - Bo jak pomyślę, że mogę mieć duchowe cycki, byle młode i duże, a nie babcine, to nawet mi to lekko pasuje, ale wspólna lub ta sama dupa to już inna para kaloszy!
- Czemu? - na parapecie dwie robacznice rozpoczęły leniwą kopulację.
- Bo to... - emeryt wychylił się w kierunku drzwi i przymknął dywersyjnie powieki - Bo to wstrętne myśleć, że się dokonuje choćby i duchowego samogwałtu! A ja synek lubię anal...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz