niedziela, 29 kwietnia 2012

Coś dla dzieci...

Niby na tym blogu powinny pojawiać się głównie treści dla dorosłych, ale co mi tam - wstawię tu też czasem coś ze swej TFUrczości dla dzieci, którą prezentuję na Papierowym Psie. 

Już jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że żeby ze zrozumieniem zajmować się literaturą dziecięcą trzeba dorosnąć. Ja chyba powoli dorastam, bo coś mnie ostatnio wzięło i popełniłem kilka wierszyków dla młodszych Czytelników. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba.


Klod Dibła prezęt (1)


Aby zobaczyć rzeczywistą wielkość grafiki i bez problemów przeczytać zawarty na niej tekst, otwórz ją w przeglądarce bloga, a następnie kliknij prawym przyciskiem myszy i otwórz ją w nowym oknie.

Klod Bibła prezęt

Już wkrótce na blogu: Pacynka z dziurawej skarpetki pojawi się cykl gospodarczo-kulturalno-polityczny jedynego rzetelnego dziennikarza V RP Kloda Dibła!

Zanim jednak przystojny dziennikarz stacji tiviTV podzieli się z Wami swoją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi otaczającego świata - mały konkurs. Wymyślcie nazwę programu prowadzonego przez Kloda i prześlijcie na adres: konkursy@duzeka.pl - w temacie maila wpisując "Klod". Na propozycje czekam do 15 maja br. Zwycięska nazwa stanie się oficjalnym tytułem cyklu (chyba, że nie wpłynie żadna ciekawa propozycja i znowu będę musiał sam ją wymyślić), a jej autor otrzyma nagrody niespodziankę - gadżet stacji tiviTV.

środa, 25 kwietnia 2012

Kiedy chcę wyglądać jak twardziel...

Każdy facet chce wyglądać jak twardziel. Szczególnie przy płci przeciwnej. Wciąga wtedy brzuch, wypina lub przynajmniej mocno się stara wypiąć klatę piersiową, zniża głos i lekko przymyka powieki. Wtedy jesteśmy macho, co to mają tatuaż w kształcie smoka obok przyrodzenia wielkości pęta kiełbasy podwawelskiej, słuchamy metalu aż iskrzy, piastujemy stanowisko prezesa w zagranicznej korporacji za miliony, że palców brakuje do ich zliczenia, "dzień dobry" mówi nam codziennie pół Polski i kawałek Ukrainy, a w garażu przy chałupie jak dworzec kolejowy trzymamy Mustanga, Harleya i kilkanaście kosiarek do trawy. I kiedy roztaczamy tak wokół siebie samczą aurę, napiętą jak pośladki jamajskiego lekkoatlety, podchodzi do nas córka i rozwala całą atmosferę w drobiazgi:
- A my z tatą lubimy słuchać Katy Perry!

Mr Baloon {44}

Porada psychologiczna Mr Baloona. Za całkowitą darmochę i bez konieczności wylegiwania się na niewygodnej kozetce u psychologa!

Pochwal się biblioteczką

Na początku nowego żywota bloga postanowiłem zorganizować mały konkurs, w którym do wygrania są książki ufundowane przez wydawnictwo Helion.

Aby wziąć udział w losowaniu nagród należy zrobić zdjęcie biblioteczki, półki z książkami, swojego zakątka czytelniczego (PANOWIE! Klopik jak najbardziej wskazany - może to być gustowna ceramika jak również zadbana dziura w podłodze z półeczką na literaturę romantyczną obok), czy innego miejsca, w którym trzymacie książki lub oddajecie się lekturze, a zdjęcie przesłać do 5 maja na adres: konkursy@duzeka.pl.

Nagrodą dla autorów najfajniejszych zdjęć będą książki, prezentacja na blogu i portalu duże Ka oraz (być może) pojawienie się w wersji drukowanej dużego Ka na Warszawskich Targach Książki!

- Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. W dążeniu do perfekcji - Scott Kelby
- Kompozycja. Od dzieła do arcydzieła - Laurie Excell, John Batdorff, David Brommer, Rick Rickman, Steve Simon
- Fotograf w podróży - Piotr Trybalski

Ptoki (3)

AQARIUM (6)


Żeby wszystko było jasne, przytoczę może definicję określającą ślimaki, bo na tym opiera się dowcip powyższej grafiki (a przy okazji udam, że jestem taki mądry):
Ślimaki – jedna z najliczniejszych i najbardziej zróżnicowanych GROMAD MIĘCZAKÓW, zaliczana niekiedy do podtypu muszlowce.

Roślinna kultura


Garden Kultur to niewielka włoska firma, która wpadła na pomysł sadzenia roślin w starych i zużytych książkach. Żeby papier nie przemiękł podczas podlewania, pokryto go specjalną powłoką izolacyjną. Najlepiej w tych nietypowych doniczkach wyglądają drzewka bansai. A Wy co sądzicie o tym pomyśle?

Marzy mi się...

Marzy mi się...

Marzy mi się program o książkach prowadzony przez świra. Takiego pozytywnie totalnego, który nie zapełnia zdań zbędnymi kurwami ale potrafi przypieprzyć słowem. Który na dzień dobry wsadzi sobie granat do gęby, wyciągnie zawleczkę i zapaćka słuchacza krwawą papką szarych komórek (oczywiście ku uciesze i z pożytkiem dla obu stron), lecz w miarę potrzeby wyciszy się, stonuje czy będzie wręcz melancholijny. Chciałbym zobaczyć człowieka znającego się na rzeczy, ale i nie wstydzącego się swojej niewiedzy, który nie wyciera sobie gęby zbędnymi frazesami i nie popisuje bezsensowną znajomością przemądrzałych definicji. Który znajdzie wspólny temat do rozmowy z profesorem i średnio rozgarnięteym przedstawicielem ludu pracującego miast i wsi. Którego osądy nie będą sponsorowane przez wydawnictwa, wykrzywiane przez łańcuszek znajomości i sympatii czy wahania nastroju oraz kalendarz dni płodnych.

Marzy mi się taka gazeta jarmarczna, w której obok poważnych rozmów "na temat" znajdę plotki, ciekawostki, czasem krew i flaki branży wydawniczej, żebym wiedział, że literaturę - na każdym jej etapie - tworzą ludzie, a nie szmaciane ludziki z kijem od szczotki w odbycie. Marzy mi się pismo tworzone przez pozytywnych pasjonatów, a nie intelektualnych snobów wyrzygujących nadmiar niezrozumiałego dla większości ludzi słownictwa na papier. Którzy znajdą w dzieleniu się wiedzą o literaturze seks, z narastającym podnieceniem gry wstępnej i finałowym orgazmem, a nie babranie się w przeintelektualizowanym ścieku mądrości wszelakiej...

Rafał Skąpski, prezes Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek powiedział w wywiadzie "print partner":
"Informacja o książce kuleje. (...) Nie ma pisma dla czytelnika, który chce znaleźć książkę bez jej wiwisekcji typu: czy autor zastosował styl dziewiętnastowiecznej opowieści. Najwięcej informacji pojawia się w radiu publicznym. W telewizji programy kulturalne przesuwane są na gorszy czas antenowy lub w ogóle znikają albo są na poziomie wręcz dywagacji filozoficznej, co czytelnika często odstręcza i od programu, i od książki."

Skoro zauważyli to na górze, to znaczy, że nie jestem odosobniony w marzeniach...

Marilyn Monroe - zaczytana blondynka...


Marilyn Monroe to znana całemu światu hollywodzka gwiazda, bogini seksu i najbardziej rozpoznawalna blondynka na tym łez padole. W większości filmów wcielała się w role głupiutkiej choć ponętnej niewiasty i taki też wizerunek przylgnął do niej prywatnie. A przecież Norma Jean Mortensen (tak brzmi Jej prawdziwe nazwisko) nie dość, że urodziła się jako naturalna brunetka, posiadała własną firmę produkcyjną (Marilyn Monroe Productions Inc.), angażowała się politycznie, to była też... nałogową miłośniczką książek!



Podczas jednego z wywiadów, jaki udzieliła francuskiemu dziennikarzowi Georgesowi Belmontowi, wspominając o początkach kariery, Marilyn powiedziała:
- Nikt nie wiedział, co dzieje się w moim prywatnym życiu, bo widoczna byłam tylko podczas oficjalnych spotkań czy premier. Nie miałam możliwości ukończyć szkoły średniej, więc rozpoczęłam naukę wieczorową na UCLA (Uniwersytet Kalifornijski, kampus Los Angeles - University of California, Los Angeles, popularnie UCLA - publiczny amerykański uniwersytet oferujący studia licencjackie, magisterskie, doktoranckie i dalsze). Miałam tam zajęcia z historii, literatury. Zaczęłam też dużo czytać.

 

Potwierdzają to liczne fotografie, na których pojawia się aktorka. Chyba najbardziej naturalne są te zrobione przez Eve Arnolda.
- Zdjęcia powstały, podczas pracy na plaży na Long Island. Kiedy po nią pojechałem, spytałem co czyta. Chciałem wiedzieć jak spędza wolny czas. Miała w samochodzie "Ulyssesa". Kiedy zatrzymaliśmy się przy jakimś placu zabaw, ona wyjęła książkę, a ja załadowałem kliszę do aparatu i zacząłem robić zdjęcia.

 

To, co widać na tych oraz wielu innych zdjęciach zaprzecza schematowi głupiej platynowej blondynki. Książki pochłaniają Marilyn całkowicie. Gwiazda zdaje się nie zauważać aparatu i fotografa.

A co zawierała przeszło 400-tomowa biblioteka aktorki? Są klasycy - John Milton, Gustav Flaubert, Khalil Gibran, współcześni Jej pisarze - Ernest Hemingway, Samuel Beckett, i Jack Kerouac, są pozycje czwartego męża aktorki, czyli Arthura Millera, są wreszcie biografie znanych ludzi, w tym sześciotomowe opracowanie na temat Abrahama Lincolna pióra Carla Sandburg'sa.

- Duży wpływ na gust literacki Monroe miał spotkany w 1952 roku dramaturg Arthur Miller, którego aktorka poślubiła 29 czerwca 1956 roku. - napisał dla Vanity Fair Sam Kashner - To właśnie dzięki niemu Marilyn potrafiła kupić w księgarni Martindale w Beverly Hills trzytomowe dzieło "Życie i praca Zygmunta Freuda". Ona była naprawdę dumna z tego, że poślubiła jednego z nawiększych i najbardziej szanowanych amerykańskich intelektualistów.

Widać to zresztą na zdjęciu z 1952 roku, wykonanym przez Bena Rossa, na którym aktorka trzyma w ręku książkę swego przyszłego męża, czyli "Śmierć komiwojażera".


Jednak najbardziej znanymi zdjęciami Monroe są te wykonane przez Alfreda Eisenstaedta dla magazynu LIFE w 1953 roku.

 

Pulp fiction ożywione


Kolejnym artystą, który wykorzystuje książki do trójwymiarowych wycinanek jest Thomas Allen. 

W tym wypadku tworzywem są okładki książek i magazynów pulp fiction wydawanych od 1896 do lat 50-tych XX wieku. Typowy rozmiar takiego wydawnictwa to siedem na dziesięć cali (17,78x25,4 cm), grubość pół cala (1,27 cm) i 128 stron objętości. Książki drukowane były na tanim papierze z poszarpanymi krawędziami (bez cięcia).





  


     
 

 





Brian Detmen - rzeźbiarz książek


Brian Detmen urodził się w 1974 r., dorastał i wychowywał w Naperville w stanie Illinois. Do 2006 roku mieszkał w Chicago, gdzie w 1997 roku uzyskał tytuł licencjata sztuk pięknych na Columbia College. W trakcie nauki i po zakończeniu nauki Dettmer pracował jako grafik i projektant. W 2006 roku wraz z żoną przeniósł się do Atlanty, gdzie mieszka i pracuje do dziś.

Na studiach Brian koncentrował się głównie na malarstwie, szybko jednak zainteresował się związkiem między typografią, fotografią i malarstwem. Początkowo wklejał warstwowo części gazet i książek na płótno, od 200o roku zaczął eksperymentować z wycinaniem najprzeróżniejszych kształtów w książkach.
Zresztą zobaczcie sami niektóre prace tego książkowego rzeźbiarza.

WARSZTAT:

 
 
 
 

PRACE: