środa, 27 czerwca 2012

Skrót myślowy

Dziadek Jacek wszedł do kuchni, przyciskając do lewego oka zmoczoną w zimnej wodzie chusteczkę.
- A tobie co? - spytałem.
- Skrót myślowy! - syknął Staruszek, z bólu wykrzywiając nienaturanie prawą połowę twarzy.
- Co?
- Skrót myślowy! - Jacek odstawił materiał, ukazując sporej wielkości fioletowy placek rozlany wokół oka i kawałka spuchniętego policzka - Spotkałem przy śmietniku tę Malinowską spod piątki...
- Tę "mniam"? - odruchowo oblizałem górną wargę.
- Właśnie tę! - emeryt podstawił chustkę pod kran i przekręcił kurek z zimną wodą. Strumień wypłynął cienką strugą z metalowej rurki - I zamiast jak zwykle najpierw się przywitać, a potem coraz śmielszymi komplementami zmierzać do sprośnego końca, posłużyłem się skrótem myślowym...
- Czyli?
- Od razu spytałem czy mogę ją bzyknąć na klapie kontenera!

Majka na zielono

Majka nie mogła zrozumieć dlaczego ma czerwoną twarz skoro przez pół godziny zmywała wyschniętą, zieloną farbę plakatową, którą w tajemnicy przed papą (czyli mną) rozmaziała sobie na całym licu... Przed dobry kwadrans trapiła Ją ta kolorystyczna zagwozdka.
A czemu pomalowała twarz? Żeby zrobić dwusekundowe ŁUUUU swemu ojcu. Najgorsze, że się świnia (czyli mła) nie wystraszyła. Nawet wystraszenia nie udała, żeby przyjemność dziecku zrobić. Niestety dziecko nie wiedziało, że ojciec, jako twór umysłowo prosty, potrafi okazywać w tym samym czasie tylko jedną emocję. Żeby okazywać drugą musi się zresetować, odczekać na odpalenie systemu i uruchomić drugą, jak jakiegoś starego Windowsa. A w tym momencie, zanim zaskoczył przestrach, włączyło się zaskoczenie. Bo gdyby to była małżonka wspomnianego, nawet bez zzieleniałego lica, wtedy takie ŁUUUU mogłoby się zakończyć nawet i zawałem wraz z ostatecznym zejściem. A tak dziecko się rozczarowało i na dodatek niepotrzebnie podrażniło sobie skórę...

wtorek, 12 czerwca 2012

Dialogi z Majką...

Majka włączyła Simsy.
- Byś wreszcie ten komputer zaczęła wykorzystywać w jakimś pożytecznym celu. Na Wikipedię wejdź, o starożytnych Grekach poczytaj... - wykrzyczałem z kuchni znad gara z pomidorówką - Ale nie, Ty wolisz znowu jakąś patologiczną rodzinę założyć. A zakładaj sobie! Dwie, trzy cztery nawet...
- Dobra! - odkrzyknęła Majka.
- To był sarkazm! - wychyliłem się z kuchni - Wiesz co to sarkazm?
Majka popatrzyła na mnie tak jakoś dziwnie.
- Na przykład: "Ładnie dziś wyglądasz, tato!".
- Świnia!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Z komplementami nie wolno przesadzić...

Dziadek Jacek huknął ostatni raz młotkiem i odszedł od ściany, spoglądając z dumą na wykrzywiony na wszystkie możliwe strony gwóźdź, tkwiący w środku odartej z tynku ściany. Lekko okopcona, czerwona klinkierowa cegła wyzierała z dziury na wysokości czoła emeryta. Pośrodku kręcił się niczył świński ogon metalowy trzpień, zakończony szerokim płaskim łbem.
- I gotowe! - Jacek spojrzał na babcię leżącą na kanapie i zaciągającą się z lubością papierosowym dymem przez długą szklaną fifkę. Na chwilę zapomniał o pulsującym bólu, okręconych niedbale bandażem dwóch palców lewej ręki - A mówiłaś, że tego nie zrobię!
Babcia przekrzywiła głowę i cmoknęła z dezapropatą.
- Wiem, wiem! Ale jak się powiesi obrazek to się toto zasłoni. Zresztą to nie moja wina! Bo ściana przed, a gwozdek już powojenny. Kiedyś to można było takim pancernik zatopić, teraz się gną skubańce jak włoskie spagetti!
Babcia cmoknęła po raz drugi, a na licu dziadka pojawił się cień paniki. On wiedział, że jak mu się żona negatywnie rozkręci, to znowu będzie musiał przez tydzień spać w fotelu. A kręgosłup już nie ten...
- Aleś to Ty mnie pchnęła do działania... - zaczął nieśmiało komplementować partnerkę - Bo za każdym wielkim mężczyzną stoi zawsze jeszcze większa niewiasta!
Kobieta znieruchomiała i spojrzała na męża spod ściągniętych brwi. Jacek uświadomił sobie, że fotel go jednak nie minie.
- Już bardziej delikatnie nie można było powiedziać, że jestem za gruba.
Dym z papierosa skłebił się pod sufitem w kształt roześmianej czaszki...

sobota, 9 czerwca 2012

A drugie dostałem za darmo...

Zainspirowane reklamą pewnej sieci komórkowej.

Spotyka się dwóch kumpli. Jeden w ciemnych okularach.
Usiedli w ogródku piwnym, zamówili coś do picia, jakieś kiełbaski z grilla i rozmawiają o rzeczach, o jakich dwóch facetów rozmawia przy piwie i kiełbaskach z grilla.
W pewnym momencie mężczyzna w okularach zdejmuje je i pokazuje kumplowi podpite oczy.
- Rany boskie, co Ci się stało!?
- Ech, wiesz jak to jest. Spotkałem kumpla z wojska, trochę się zagadaliśmy i wróciłem do domu nieco zbyt późno i mocno nietrzeźwo. Od progu przywitała mnie Kryśka. Ja jej tłumaczę, że musiałem zostać w pracy, a padam z nóg i nie trzymam pionu z powodu zmęczenia, a ta, żem pijana świnia i kłamca, i że ona jedzie do mamusi, bo życie sobie z takim darmozjadem i nałogowcem zmarnuje, że się stoczyłem i wszyscy ją przed ślubem ostrzegali...
- I to ona? - towarzysz wskazał palcem fioletowy wór pod okiem.
- Ano ona! Ale przyznam szczerze, że powstrzymywała się długo, do czasu, aż nie użyłem Jej mamusi jako argumentu w dyskusji.
- To znaczy?
- Powiedziałem, że jak taka cwana, to niech wyjdzie za swoją mamusię!
- Poleciałeś po bandzie! Ja musiałem przez pół nocy błąkać się po osiedlu, aż moja Gienka zasnęła, jak jej wyskoczyłem z takim tekstem.
- A moja wykrzyczała, że jeszcze nikt jej tak źle w życiu nie życzył, nawet wróg najgorszy i dostałem w trąbę.
- A to drugie?
- Dostałem od T-Mobile!

piątek, 8 czerwca 2012

Klod Dibła prezęt (3)


Aby zobaczyć rzeczywistą wielkość grafiki i bez problemów przeczytać zawarty na niej tekst, otwórz ją w przeglądarce bloga, a następnie kliknij prawym przyciskiem myszy i otwórz ją w nowym oknie.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Krótka histora Hannibala Lectera

- Jak to nieopatrznie powiedziane zdanie może zmienić całe życie małego chłopca! - Hannibal Lecter leżący na kozetce u doktora Lebensteina, spojrzał w martwe oczy przywiązanego do skórzanego fotela psychiatry - Powiedzieli "Skóra zdjęta z rodziców" i pozamiatane...