czwartek, 3 stycznia 2013

Literackie teorie spiskowe (1)

Harlem, zamieszkany w większości przez Afroamerykanów, nie był w ciągu ostatnich lat zbyt dobrze kojarzony. Dziś - podobnie jak na początku XX wieku - przeżywa rozkwit, w tym również kulturalny, stając się ośrodkiem twórczości literackiej i ruchu intelektualnego.

Czy wiecie, że pośród dzisiejszych mieszkańców tej północnej części gminy Manhattan mogą chodzić potomkowie stwórcy europejskiej wersji ruchomej czcionki (wiadomo, że tę wymyślił chiński kowal Bi Sheng w 1041 roku), którą dopiero nieco później podejrzał i udoskonalił Jan Gutenberg, przez co to jemu przypisuje się wynalazek nowoczesnego druku. Nie wierzycie?

Otóż w 1658 roku przybyli do Ameryki holenderscy emigranci, założyciele wioski Nieuw Haarlem, której nazwa pochodzi od miasta Haarlem położonego nad rzeką Spaarne, na zachód od Amsterdamu.

W tym europejskim mieście mieszkał Laurens Janszoon Coster, drukarz, któremu przypisuje się stosowanie ruchomej czcionki jako pierwszemu drukarzowi w Europie. Coster stosował ruchomą czcionkę jeszcze przed udoskonaleniem druku przez Gutenberga. Podobno niejaki Faustus, pracownik Costera, wykradł Holendrowi pomysł i uciekł z Haarlemu do Moguncji. A tam pomysł Holendra podchwycił złotnik i drukarz Johannes Gensfleisch zur Laden zum Gutenberg. Wedle innej teorii Gutenberg mógł zobaczyć druk Costera wystawiony przy okazji uroczystości ku czci relikwii akwizgrańskich w roku 1440. Sposób konstruowania czcionek i ich składu został przez Gutenberga opracowany na nowo i następnie udoskonalany, dlatego też jemu przypisuje się wynalazek nowoczesnego druku.

Czy jest więc możliwym, że zatrudniona w domu białego potomka holenderskiego członka rodziny Costera przecudnej urody Afroamerykanka powiła mu syna lub córkę? Albo, że w muskularnym słudze zadurzyła się jakaś potomkini tego holenderskiego drukarza i urodziła dziecko w liczbie pojedynczej lub w wersji mnogiej?
Oczywiście w ten sposób każdy z nas może udowodnić, że jest nieślubnym prawnukiem Napoleona Bonaparte, ale kto nam zabroni!?
Logiczny bezsens, ale jakże sympatyczny!
Poza tym Hollywood niejednokrotnie udowodniło, że lubuje się w podobnych, wyssanych z palca historiach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz