czwartek, 31 stycznia 2013

Po stronie prawa!

Dziadek Jacek stanął w progu kuchni i pociągnął głośno nosem.
- Nawet nie będę pytał o co chodzi - spojrzałem w jego kierunku - bo jak smarczesz od progu, to znaczy, że kasy chcesz.
- Ale przecież oddam! - emeryt rozłożył bezradnie ręce.
- Tak jak tę kasę za mandat w ubiegłym tygodniu za przekroczenie prędkości na sankach...
- Z górki było!
- I ten z ubiegłego miesiąca za spirytus bez akcyzy!
- Był na użytek prywatny, do smarowania pleców!
- Ale czterdzieści skrzynek?!
- Duże plecy mam... No, nie bądź żyła! Co do centa oddam przy emeryturze! - Jacek zmarszczył czoło i zatrzepotał spalonymi od papierosów rzęsami.
- Najpierw Ci musi z emerytury komornik zejść!
- Ale jak zejdzie, to zaraz oddam! Zawsze oddawałem!
- Chyba jak Cię ktoś uderzył! Prędzej swojej doczekam! - sięgnąłem po kubek z herbatą - A za co tym razem...
- Stanąłem po stronie prawa!
No to mnie zatkało. Dziadek i prawo, to tak jakby pić ciepłą wódkę zimą, lub chleb przez denaturę przepuszczać, a nie odwrotnie.
- Czyli, że co?
- No w ryj dałem jednemu burakowi, bo mnie wytargał za kufajkę w tramwaju.
- Przypadkiem?
- Nie, to kanar był.
- Znowu nie miałeś biletu?
- Znowu, znowu... - Dziadek skrzywił się kwaśno - A niby za co mam kupić, jak jeszcze tych mandatów sprzed roku nie spłaciłem, a Ty nie chcesz dawać!?
- To za co mu dałeś?
- No za tę kufajkę! Przecież mówiłem!
- Ale mówiłeś, że stanąłeś po stronie prawa!
- Bo tak jakoś stanął mi z prawa i grzech było nie przypieprzyć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz