środa, 20 lutego 2013

Lotto - Srotto!

W sobotę 16 lutego padła jedna z największych wygranych w Lotto w naszym kraju. Ktoś z Poznania zgarnął 28 825 110 zł. Dochody z tytułu wygranych w konkursach, grach i zakładach uzyskane na terytorium Polski o wartości powyżej 760 zł są opodatkowane podatkiem zryczałtowanym 10% od wartości nagrody, czyli szczęśliwiec będzie musiał oddać fiskusowi 2 882 511 zł. Pomimo tego nadal będzie mógł rozporządzać kwotą 25 942 599 zł. Jeśli nagroda trafiła do kogoś nienormalnego, kto przeznaczyłby ją w całości na książki, i jeśli założymy, że średnia cena egzemplarza wynosi 30 zł, to biblioteczka wspomnianego wzbogaciłaby się o 864 753, a i zostałoby jeszcze na kilka bułek i kefirek, jogurcik lub dietetyczną colę - wedle upodobania.

W 2010 roku Google policzyło, że na całym świecie w czasach nowożytnych wydano 129 864 880 książek, czyli za prawie 26 baniek można kupić ledwo 0,6% wszystkich woluminów.

Oczywiście i tak daje nam to stos wręcz niewyobrażalny! Bo jeśli założymy, że każda z tych 864 753 książek będzie miała 2 centymetry grubości, to na wszystkie egzemplarze, ustawione jeden za drugim, potrzebna będzie półka o długości 1729,5 km (szerokość Polski ze wschodu na zachód to ok. 650 km).

Niestety zapewne cała kasa trafi na konto kogoś normalnego z liczną rodziną i stadem znajomych, którzy gwałtownie przypomną sobie o dalekim wujku, stryjku lub kumplu z przedszkola, z którym dzieliło się kubek w groszki. I będzie biba jakiej świat nie widział i cała kasa pójdzie na przehulanie, czyli wódkę, kobiety lekkich obyczajów, narkotyki, hazard i obligacje skarbu państwa!

5 komentarzy:

  1. Co prawda zaliczam się do tych nienormalnych, ale nie gram w Lotto, więc szaleństwo w księgarni mnie ominie. Może to i lepiej dla ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja grywam. Niestety stale trafiam na nieuczciwych sprzedawców - wciskają mi zepsute kupony! Może i nie zaszalałbym na pełną kwotę, ale na całkiem sporą, i to bynajmniej nie na książkach za średnią 30 zł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale skoro wygrał poznaniak, to mogę zapewnić, że ani nie wyda tej kasy na książki, ani na wielką bibę. Po prostu włoży ją w skarpetę (hm... w wiele skarpet) i schowa w jakieś "pewne" miejsce, hahahaha... Ciekawe, kto to jest... Nie obraziłabym się, gdyby odpalił mi mały milion... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe czy jest taka duża skarpeta w koziołki...

    OdpowiedzUsuń