wtorek, 5 marca 2013

Większy wybór

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek westchnął ciężko i popatrzył na przelewające się z kontenera stojącego pod oknami kuchni śmieci - czasami człowiekowi trudno zrozumieć kobietę.
Przestałem dzwonić łyżeczką w ścianki szklanki z herbatą. Skończył się cukier kryształ, ale wykorzystany zamiennie puder powinien już dawno się przecież rozpuścić. Spojrzałem raz jeszcze na otwartą półkę nad zlewem. Nieoznakowany pojemnik stał obok trzech różnokolorowych kubków i pustego słoika po dżemie. Nabrałem brązową substancję na łyżeczkę i włożyłem do ust. Bułka tarta?
- Ty mnie słuchasz w ogóle? - staruszek spojrzał na mnie z wyrzutem. Przemielone pieczywo zachrzęściło między zębami.
- Czyli, że co?
- Czyli, że jajco! Ja ci się zwierzam jak ojcu własnemu, a ty mnie zlewasz jak fus jakiś?
- Swojemu ojcu to Ty się nie zwierzałeś! - zauważyłem przytomnie, mając w pamięci liczne Dziadka o nim opowieści - Zanim cokolwiek powiedziałeś, zawsze Cię natrzaskał po gębie!
- Niby fakt, - staruszek znowu zapatrzył się na hałdę gnijących odpadków - ale to tylko dlatego, że mocno niecierpliwy był...
- Tak do przecinka po słowie "tato"!
- Nie czepiaj się! Ojciec to ojciec. Gdyby miał cierpliwość pewnie by i wysłuchał! Nie tak jak ty!
- Ale marudzisz! - wyplułem bułkę na łyżeczkę i zsunąłem na szklany spodek - Mów! Co tam się znowu stało!
- Otóż wyobraź sobie, - emeryt podjął ochoczo przerwany wątek - zapoznałem ostatnio w internecie pewną niewiastę. No laleczka istna! Buzia jak u nastolatki...
- Bo to może była nastolatka?! - przerwałem.
- Nie, dużo mocno nieco starsza! Ale zadbana graficznie!
- Co?
- Syn jej troszkę pomógł. Ponoć grafik komputerowy! - Jacek ściągnął brwi - Więc, jak powiedziałem, buźka nastolatki, reszta ciała też niczego sobie! - zatoczył rękami kółka w okolicy klatki piersiowej i bioder - Troszkę, żeśmy pogadali i po jakimś kwadransie, kiedy nasza miłość zaczęła na dobre rozkwitać, postanowiłem przenieść tę znajomość w bardziej realne okoliczności przyrody.
- Czyli?
- Czyli, że poszedłem do niej z kwiatami. Za całe dziesięć sześćdziesiąt! Mieszka w tej nowej dzielnicy domków jednorodzinnych. Wiesz których! Tylko z tym synem właśnie. - emeryt westchnął - Lecz kiedy zjawiłem się w progu jej willi, ona spojrzała na mnie...
- Rozumiem, że nie wstawiłeś zdjęcia?
- A niby na cholerę? Fotografia mocno mnie spłaszcza... Więc kiedy tak stałem jak cieć jakiś, ona popatrzyła na mnie z ukosa, pocmokała i powiedziała, że przeprasza, że muszę się wstrzymać ze ślubem, bo musi to jeszcze przemyśleć i mieć większy wybór.
- I co zrobiłeś?
- Przestałem wciągać brzuch...

2 komentarze: