niedziela, 16 czerwca 2013

Wiatr karmiciel...

Frywolna parabola odnosząca się do obchodzonego 15 czerwca święta wiatru.

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek popatrzył przez kuchenne okno na foliowe torby targane wiatrem po podwórku - mnie przez całe życie wiatr też zawsze w twarz.
- Przesłane...* - pokiwałem głową znad filiżanki herbaty z miodem, cytryną i szczyptą imbiru, mającej załagodzić i/lub wyeliminować objawy wlokącego się od tygodnia kataru.
- Niekoniecznie! - emeryt cmoknął głośno i oparł wielkie dłonie na parapecie - Człowiek przynajmniej głodny nie chodził...

* Przesłane - czyt. przesrane. Ja katar miałem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz