środa, 14 sierpnia 2013

Panika

Do drzwi ktoś zapukał cicho. Krzysiek wstrzymał oddech, popatrzył na matkę i skinął głową w kierunku korytarza. Kobieta spojrzała z wyrzutem na syna, odłożyła pilota na stole i wstała z ciężkim westchnięciem z fotela. Poszurała przez salon i przedpokój do drzwi wejściowych.
- Synku! - krzyknęła po uchyleniu drzwi - Pan policjant do ciebie!
Krzysiek przygryzł wargę.
- Kurwa, już tu są! - pomyślał.
Serce zaczęło bić szybciej, a i płuca nabrały dziwnego przyspieszenia.
- Spodnie! Gdzie są spodnie!? - mężczyzna chwycił czarne dresy z wypchanymi kolanami, przydeptane tenisówki i skacząc niezdarnie, wbijając stopę w zrolowaną nogawkę, skierował się do drzwi balkonowych - To tylko pierwsze piętro. Może się uda... - pomyślał nim przeskoczył metalową balustradę.
Tymczasem do pokoju wbiegł, zaniepokojony dziwnymi hałasami, policjant. Tuż za nim powoli przyszurała mocno zdezorientowana kobieta.
- Krzysiu! - krzyknęła od progu - Wracaj! Przecież zaraz obiad!
Tymczasem funkcjonariusz stał już na balkonie i wspierając się na barierce zawołał w kierunku znikającej za pobliskim blokiem sylwetki!
- Panie naczelniku! Przecież Pan ma dzisiaj służbę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz