wtorek, 31 grudnia 2013

Co złe niech w starym roku zostanie...

Jeszcze tylko chleb i do domu! - powtarzał sobie w myślach Krystian. Miał w torbach praktycznie wszystko, co żona poleciła kupić, a co skrupulatnie wypisała w punktach na żółtej kartce, wyrwanej pospiesznie z oprawianego brązową dermą notatnika - Jeszcze tylko chleb...
Wędlina, ryby, ser, napoje no i alkohol. W głowie pojawił się obraz przyszłej zabawy, a Krystianowi przez chwilę zrobiło się tak jakoś błogo. Błogość zeszła z przełykaną na samą myśl o libacji śliną, przez przełyk aż do żołądka, promieniując miło na okoliczne organy.
Tymczasem sygnalizator przestał pulsować pomarańczowym światłem i rozbłysł zachęcającą do przejścia zielenią. Z naprzeciwka na pasy wystartowała staruszka z trudem dźwigając brązową płócienną torbę. Uśmiechnęła się do Krystiana mniej więcej na środku przejścia i potruchtała dalej. Mężczyzna odwzajemnił uśmiech i już zaczął szukać wzrokiem pobliskiej piekarni, gdy na asfalt wypadł z rozerwanej reklamówki kupiony na świętowanie nowego roku alkohol. Butelki wódki i wina rozprysły się po asfalcie, tworząc szybko wchłanianą przez porowatą powierzchnie jasną kałużę, szampan zaś bez większych uszkodzeń potoczył się w stronę krawężnika, do którego dochodziła właśnie żwawa staruszka. Kobieta odwróciła się i popatrzyła smutno na Krystiana.
- Się rozlało!
- Ano się! - Tylko tyle zdołał wycedzić mężczyzna przez zaciśnięte z wściekłości zęby.
- Ale to dobrze, że teraz! - szampan doturlał się wolno do stóp kobiety - Bo to lepiej jak wszystko złe zostanie w starym roku, a w nowym niech się dobre rozpocznie!
- Ano niech zostanie... - zdążył powtórzyć Krystian zanim zabił go rozpędzony samochód pocztowy, wyjeżdżający z niewielkiej osiedlowej uliczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz