wtorek, 26 lutego 2013

Literackie Oscary

Oscary przeszły w świecie książki tak jakoś bez echa. Branża filmowa szalała, a miłośnicy literatury położyli uszy po sobie, zachwycając się i zazdroscząc rozmachu filmowcom. A przecież to oni powinni przede wszystkim chodzić z piersią wypiętą z dumy.

Czemu?

Wiadomo, że wszystko zaczyna się od pomysłu, ale zaraz potem pojawić się musi coś takiego jak scenariusz. A czymże on jest jeśli nie materiałem literackim będącym podstawą realizacji fabuły. To przecież rozłożona na części pierwsze książka, suma spisanych wyobrażeń!

Aby to unaocznić, prześledźmy listę tegorocznych laureatów!

Najlepszy film, najlepszy scenariusz adaptowany, montaż - "Operacja Argo"
Scenariusz napisał Chris Terrio, facet znany do tej pory wyłącznie z obrazu "Co jest grane" z Elizabeth Banks w roli pani fotograf pracującej w wydawnictwie (sic!). Historia przeniesiona na duży ekran przez Bena Afflecka, nie wpadła jednak mu do głowy ot, tak sobie. Została oparta na artykule
"Escape from Tehran" Joshuaha Bearmana.

Najlepszy reżyser, zdjęcia, muzyka, efekty specjalne - "Życie Pi"
Scenariusz napisał David Magee na podstawie książki Yanna Martela, kanadyjskiego pisarza i podróżnika. Ukazała się ona po raz pierwszy w 2001 roku, a w 2002 została wyróżniona Nagrodą Bookera.

Najlepszy aktor (Daniel Day-Lewis), scenografia - "Lincoln"
Tym razem scenariusz napisał Tony Kushner, facet, który był już nominowany do Oscara za scenariusz do filmu "Monachium". Tym razem oparł fabułę na książce "Team of Rivals: The Political Genius of Abraham Lincoln" Doris Kearns Goodwin, autorce biografii i powieści historycznych, a także częstej komentatorce życia politycznego. Za jedną z poprzednich pozycji Doris otrzymała nawet w 1995 roku Pullitzera.

Najlepsza aktorka (Jennifer Lawrence) - "Poradnik pozytywnego myślenia"
I tym razem scenarzysta (David O. Russell) nie wymyślił sam hitorii, dzięki której niedawna Katniss Everdeen z ekranizacji książki Suzanne Collins "Igrzyska śmierci" zdobyła swojego pierwszego Oscara. Fabułę oparto na "The Silver Linings Playbook" Matthew Quicka, amerykańskiego pisarza powieści fantastycznych i książek dla młodzieży, którego jedynym jak do tej pory sukcesem było znalezienie się w finale Nagród Hemingway'a PEN w 2009 roku.

Aktor drugoplanowy, (Christoph Waltz), scenariusz oryginalny - "Django"
W tym przypadku fabuła w całości powstała w głowie Quentina Tarantino, faceta który wielokrotnie pokazał, że w kreowaniu pokręconych historii nie ma sobie równych.

Najlepsza animacja - "Merida Waleczna"
Tu scenariusz tworzyło kilka osób, Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews i Steve Purcell, choć to ta pierwsza grała w całej gromadce pierwsze skrzypce. To Brenda wymyśliła historię i przygotowała materiały do scenariusza. Zresztą w przypadku "Meridy Walecznej", rynek księgarski bardzo szybko wykorzystał popularność filmu, wydając książki, a nawet grę komputerową z niesforną księżniczką w roli głównej.

Najlepsza aktorka drugoplanowa (Anne Hathaway), dźwięk - "Les Miserables Nędznicy"
W tym wypadku chyba nikomu autora i książki przedstawiać nie trzeba. Scenarzysta William Nicholson miał i łatwe i trudne zadanie do wykonania. Z jednej strony bowiem dostał wspaniałą powieść Victora Hugo, z którą z sukcesem zmierzyło się już kilku reżyserów (Bille August, Robert Hossein, Jean-Paul Le Chanois czy Claude Lelouch), z drugiej natomiast dręczyła go obawa czy udźwignie obciążenie związane z oczekiwaniami miłośników literatury i kina. Jak widać podołał!

Czy nadal, drodzy Czytelnicy uważacie, że ceremonia wręczenia Oscarów to tylko święto kina. Jak dla nas to druga po Noblu, najważniejsza nagroda literacka na świecie!

A Wy jak sądzicie?

niedziela, 24 lutego 2013

Tajemnica papieskiej abdykacji

Tuż po ogłoszeniu daty zakończenia pontyfikatu przez papieża Benedykta XVI, postanowiłem bliżej przyjrzeć się watykańskiej bibliotece. Zadziwiła mnie niespotykana zbieżność (praktycznie co do minuty) wspomnianej daty z datą moich urodzin - 28 lutego, godz. 20.00 (nie kituję!).
Przypadek, a może świadoma działalność wiadomych sił?

Poniżej przedstawiam - oczywiście jako pierwszy na świecie - wynik mych wielomiesięcznych dociekań.


AQARIUM (9)

piątek, 22 lutego 2013

Lektura ogłupiająca (4)

Jeśli mieliście kiedyś problem z zatemperowaniem ołówka, grafit ciągle się kruszył, a strużyny wychodzące spod noża lub temperówki nie spełniały waszych estetycznych oczekiwań, to książka akurat dla Was! Niejaki David Rees podchodzi do tematu ostrzenia wszelkiego typu kredek z niezwykłą wręcz powagą, wyjaśniając na kartach "How to Sharpen Pencils: A Practical & Theoretical Treatise on the Artisanal Craft of Pencil Sharpening for Writers, Artists, Contractors, Flange Turners, Anglesmiths, & Civil Servants" jak profesjonalnie przygotować je do pracy.

Zapewniam, że po lekturze tego praktycznego i teoretycznego traktatu dla pisarzy, artystów, producentów, tokarzy oraz urzędników nic nie będzie takie jak wcześniej. Nie zdziwiłoby mnie również to, gdyby wielu czytających utożsamiło się z głównym bohaterem i zaczęło strugać idiotę!

środa, 20 lutego 2013

Stop likwidacji bibliotek!


Spieprzaj dziadu... (57)

Nie zamykajcie bibliotek!

Lotto - Srotto!

W sobotę 16 lutego padła jedna z największych wygranych w Lotto w naszym kraju. Ktoś z Poznania zgarnął 28 825 110 zł. Dochody z tytułu wygranych w konkursach, grach i zakładach uzyskane na terytorium Polski o wartości powyżej 760 zł są opodatkowane podatkiem zryczałtowanym 10% od wartości nagrody, czyli szczęśliwiec będzie musiał oddać fiskusowi 2 882 511 zł. Pomimo tego nadal będzie mógł rozporządzać kwotą 25 942 599 zł. Jeśli nagroda trafiła do kogoś nienormalnego, kto przeznaczyłby ją w całości na książki, i jeśli założymy, że średnia cena egzemplarza wynosi 30 zł, to biblioteczka wspomnianego wzbogaciłaby się o 864 753, a i zostałoby jeszcze na kilka bułek i kefirek, jogurcik lub dietetyczną colę - wedle upodobania.

W 2010 roku Google policzyło, że na całym świecie w czasach nowożytnych wydano 129 864 880 książek, czyli za prawie 26 baniek można kupić ledwo 0,6% wszystkich woluminów.

Oczywiście i tak daje nam to stos wręcz niewyobrażalny! Bo jeśli założymy, że każda z tych 864 753 książek będzie miała 2 centymetry grubości, to na wszystkie egzemplarze, ustawione jeden za drugim, potrzebna będzie półka o długości 1729,5 km (szerokość Polski ze wschodu na zachód to ok. 650 km).

Niestety zapewne cała kasa trafi na konto kogoś normalnego z liczną rodziną i stadem znajomych, którzy gwałtownie przypomną sobie o dalekim wujku, stryjku lub kumplu z przedszkola, z którym dzieliło się kubek w groszki. I będzie biba jakiej świat nie widział i cała kasa pójdzie na przehulanie, czyli wódkę, kobiety lekkich obyczajów, narkotyki, hazard i obligacje skarbu państwa!

niedziela, 17 lutego 2013

Lektura ogłupiająca (3)

"Urine Therapy! Confessions of a Mad Pee Drinker" to pozycja dla prawdziwych smakoszy. Niejaki P.P. Powers na 48 stronach opisuje nie tylko doświadczenia z procesu leczenia własnym moczem, lecz również prezentuje formy kulinarne oparte na tym wyjątkowym płynie. A ponoć można nim wyleczyć depresję, zmęczenie, łupież, łuszczycę, zespół drażliwego jelita i fibromialgię, czyli zespół chorobowy, charakteryzujący się uogólnionym bólem w układzie ruchu. Zapewne koktajle z sików leczą jeszcze setkę innych chorób, niestety jest przypadłość, której i cysterna uryny nie zlikwiduje, nawet przekąszana klopsem ze stolca - ludzka głupota!

O tym, że uryna ma właściwości odkażające, to już wiemy, ale w przypadku skaleczenia, mocz stosuje się nasobnie, a nie wsobnie! Swoją drogą ciekawi jesteśmy czy drinki z sików podaje się z oliwkami, cytrynką i malutką parasolką, czy wali się je z gwinta jak byle siarę...

Pozycja dostępna jest na Amazonie.



sobota, 16 lutego 2013

Spieprzaj dziadu... (56)

Raymond Chandler - zakaszlany depresant

Jakiś czas temu pisaliśmy o nieprostych życiorysach i popieprzeniu kilku pisarzy. Dziś listę tę uzupełniamy o kolejne nazwisko literackiego depresanta.

Raymond Thornton Chandler (1888-1959), amerykański autor powieści i opowiadań kryminalnych, "ojciec" prywatnego detektywa Philipa Marlowe nie miał prostego życiorysu. Zazwyczaj literaci rozpoczynają karierę wcześnie, ledwo wyrosną z nocnika i zaczną sikać na stojaka do muszli klozetowej, a już wydają pierwszą powieść drukiem. W przypadku Chandlera schemat ten niestety się nie powielił. Raymond swoje pierwsze opowiadanie "Blackmailers Don't Shoot" opublikował w magazynie "Black Mask" w 1933, mając już lat 45. Na pierwszą powieść "Głęboki sen" ("The Big Sleep") przyszło czytelnikom czekać aż 6 lat - do 1939 roku. Nietrudno wyliczyć (dwa, trzy, jeden w pamięci), że jej autor miał wtedy 51 lat!
Cofnijmy się jednak nieco w czasie i zobaczmy co działo się z nim nieco wcześniej.
Otóż gdy Mundzio miał 8 lat rozwiedli się jego rodzice, a on wraz z matką przeniósł się do Londynu. Po ukończeniu szkoły w Dulwich spędził rok we Francji i Niemczech. Po powrocie do Anglii został urzędnikiem administracji państwowej, a to jak wszystkim wiadomo, może nawet najzdrowszy organizm i najsprawniej działający mózg nieźle poharatać.
Nie było też tajemnicą, że pisarz ostro pił i był dość krewkim mężczyzną, ze skłonnościami do depresji klinicznej. Gdy w roku 1954 zmarła jego o 18 lat starsza żona - Pearl Cecily Bowen - Chandler przeżył załamanie i próbował w 1955 roku popełnić samobójstwo. Zrobił to jednak na tyle nieudolnie, że przeżył jeszcze cztery lata i i zmarł dopiero 26 marca 1959 roku w Los Angeles na zapalenie płuc.
Zakaszlał się na śmierć...

Lektura ogłupiająca (2)


"Manifold Destiny: The One! The Only! Guide to Cooking on Your Car Engine!" duetu autorskiego Chris Maynard i Bill Scheller, to książka dla miłośników gotowania na samochodowych silnikach. Jeśli więc i Was nie zniesmacza woń oktanów i konieczność wydłubywania fragmentów posiłku spomiędzy tłoków, świec i zlizywania ich z biegunów akumulatora, powinniście spróbować!
Jeden z recenzentów kulinarnych stwierdził, że przygotowane w ten sposób warzywa al dente mają wyjątkowy smak i nie można porównać ich do potrawy przygotowywanej w tradycyjny sposób. Wierzymy, że nie można, ale wolimy nie próbować. Gdyby jednak ktoś z Was miał taki zamiar, spiszcie swoje wrażenia w aneksie do testamentu tuż po posiłku lub nawet w jego trakcie. Potem może być za późno, a przedśmiertne charczenia trudno jednoznacznie zinterpretować i nie stanowią dowodu w sądzie.

Szturmowcy (2)

piątek, 15 lutego 2013

(wś)CIEKAWOSTKI (12)

Cóż może tak oburzyć w książce "Pajęczyna Szarloty", że zostanie zakazana w szkole? Staramy się to jakoś ogarnąć, ale nic nie przychodzi nam do głowy. Do głowy jednak przyszło radzie jednej z angielskich szkół, która uznała, że dzieło autorstwa Elwyna Brooksa White’a z 1952 roku, a szczególnie postać prosiaczka Wilbura, jest obraźliwa dla jej muzułmańskich uczniów. Na szczęście Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii uznała zakaz za idiotyczny i książki o przyjaźni świnki i pająka szybko powróciły na półki szkolnej biblioteki.

(wś)CIEKAWOSTKI (11)

Wszystko zaczęło się od zawarcia paktu między autorem opowieści ze świata Narnii C.S. Lewisem, a jego kumplem Paddym Moore, w czasie trwania I wojny światowej. Otóż młodzieńcy obiecali sobie, że jeśli trafią na front i coś stanie się jednemu z nich, drugi zajmie się rodziną zmarłego przyjaciela.
No i stało się - Paddy zginął, a Lewis postanowił wywiązać się z danego przyjacielowi słowa. Robił to ponoć z takim zaangażowaniem, że w towarzystwie zaczęły krążyć plotki o związku pisarza z 26 lat starszą od niego Jane King Moore. Choć Lewis nie przyznał się nigdy do romansu, to wielu świadków na własne oczy widziało że para z wyjątkowym zaangażowaniem celebrowała żałobę po Patryku.

Szturmowcy (1)

wtorek, 12 lutego 2013

Kontrowersyjne książki (1)

Żaden twór ludzkiego umysłu tak bardzo nie wpłynął na rozwój cywilizacji jak książka - oprócz koła oczywiście. No i koreczków serowych, opony bezdętkowej, deski klozetowej, taśmy klejącej, folii bąbelkowej i rozporka. No dobra, wiele wynalazków wpłynęło na jej rozwój, ale książka w tym zbiorze użytecznych przedmiotów zajmuje bardzo wysoką pozycję! Ten zbiór starannie spisanych myśli potrafił porywać miliony, kształtować światopogląd całych narodów, wzbudzać odrazę, grozę lub uśmiech, tłumaczyć zbiorowe mordy lub miłosierne porywy serca. To książki sprawiały, że otaczający nas świat nabierał nowych wymiarów i barw, rozrastał się lub wprost przeciwnie, kurczył i szarzał. Dziś prezentujemy nasze TOP najbardziej kontrowersyjnych książek w dziejach światowej literatury, które na stałe odcisnęły się w świadomości całych cywilizacji i wpłynęły na ich rozwój lub stagnację.


"Przygody Hucka", inny tytuł tłumaczenia "Przygody Hucka Finna" (tytuł oryginalny "Adventures of Huckleberry Finn") - powieść dla młodzieży amerykańskiego pisarza Marka Twaina z 1884 r.; pierwsze wydanie polskie - 1898 r. Jest kontynuacją Przygód Tomka Sawyera, lecz głównym bohaterem jest Huckleberry Finn, występujący wcześniej w Przygodach Tomka jako postać drugoplanowa.

Dziwne? Wcale! Otóż książka Marka Twaina była i jest zakazywana w szkołach Stanów Zjednoczonych za jedno bardzo niepolityczne słowo - "czarnuch". Autor używa jej na kartach książki kilkaset razy, co mocno przeszkadza wszelakiej maści bojownikom o wolność waszą i naszą, choć w czasach współczesnych Twainowi było określeniem używanym w języku codziennym i nie miało aż takiej jak dziś negatywnej konotacji.

(wś)CIEKAWOSTKI (10)

Pamela Lyndon Travers, twórczyni książek o Mary Poppins, już w 1945 roku dostała ofertę zekranizowania swoich książek, jednak zwlekała z zaakceptowaniem jej przez wiele lat, aż do 1959 roku. Ukończenie filmu zajęło pięć lat, głównie ze względu na różnice zdań pomiędzy autorką książek a scenarzystami. Pisarce nie podobała się ani muzyka, ani prezentacja głównej bohaterki, nie rozumiała też wykorzystania sekwencji animowanych. Różnice między Disney'em a Travers były tak duże, że Walt nie zaprosił jej na premierę. Żeby zobaczyć film Pamela musiała prosić go o wejściówkę. Zniesmaczona swoją przygodą z branżą rozrywkową Travers nie pozwoliła na użycie przez Disney'a któregokolwiek z bohaterów swoich książek ponownie.

(wś)CIEKAWOSTKI (9)

"The Book of the Hamburgs: A Brief Treatise upon the Mating, Rearing, and Management of the Different Varieties of Hamburgs" to tytuł książki o hodowli drobiu napisanej w 1886 roku przez autora "Czrnoksiężnika z Krainy Oz", Franka L. Bauma. Pisarz popełnił ją mając lat 30 jako zapalony hodowca drobiu ozdobnego, które w tamtych czasach było niezwykle popularne i modne.
Nieco wcześniej przyszły twórca Szmaragdowego Grodu pisywał również do miesięcznika branży drobiarskiej.

Cztery lata później, w roku 1900, miała miejsce premiera "Czarnoksiężnika..." i wydawać się mogło, że Baum znormalniał. Niestety nie! W wydanej w 1907 roku noweli "Ozma of Oz" głównym bohaterem zwierzęcym była kurka Billina, której postać powstała na bazie doświadczeń Franka wyniesionych z hodowli rasy Hamburgs.

sobota, 9 lutego 2013

Chemia...

Wróciłem z targowicy z zakupami. Trzeba było kupić płyn do garów, poszedłem więc do jednej z bud, w której młode jeszcze małżeństwo sprzedawało środki czystości przywożone od naszych zachodnich sąsiadów. By być bliżej klienta Pani wyszła z towarem na zewnątrz ciasnego lokum, rozstawiając pudełka, torebki i buteleczki na kilku stolikach, według sobie tylko znanego systemu. Stała za tak powstałym kramem i zacierała zgrabiałe na mrozie dłonie. Poprosiłem o płyn, a gdy płaciłem rzuciłem uśmiechając się lekko:
- Między nami jest chemia!
Nie zrozumiała... Może to i dobrze, bo mąż nie ułomek.

Dialogi z Majką...

Do Majki zadzwoniła koleżanka. Za chwilę podeszła do mnie i krótką prośbę o wyjście zamieniła w historię swojego życia.
- A nie można tego powiedzieć prosto - tato chcę wyjść do koleżanki?
- No można...
- To teraz ja zadam Ci krótkie pytanie i masz jedną szansę na udzielenie poprawnej odpowiedzi. Zgadnij więc, gdzie ja to mam?
Wiedziała...

* * *

Kazałem Majce odkurzyć przedpokój.
- Za co?!
- Za rurę!

Poczucie humoru

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek spojrzał na mnie znad opuszczonych na czubek nosa okularów - ludzie to albo mniej kumate są dzisiaj, albo poczucia humoru nie mają ni w ząb.
- A tobie co? - spytałem cicho, nie odrywając wzroku od krzyżówki panoramicznej z zeszłorocznego programu telewizyjnego. Sąsiad z góry czasem wyrzucał takie skarby do kontenera. Szczęście mamy okno z widokiem na śmietnik, więc większość z nich nie idzie na zatracenie.
- Kiedyś wszyscy śmiali się z moich dowcipów, a teraz znajdzie się zawsze jakiś jeden, który nie załapie sensu i albo chichra się z opóźnieniem, albo wcale.
- To skoro nagle naszła Cię taka autorefleksja, - ... cholera, co to jest tylna część ciała na cztery litery? Co za świnia to wymyśliła... - powiem Ci, że w takim razie jest nas dwóch.
- Ludzie też nie rozumieją Twoich dowcipów?
- Nie, - ... "dupa" nie pasuje, bo drugą literą jest "a", a nie "u"... - też nie bawi mnie Twoje poczucie humoru.
- A powiesz mi nazwisko tego drugiego, nim cię w pysk prasnę? - Jacek podparł się wielkimi niczym bochny łapskami o blat kuchennego stołu, wciskając niewielką głowę w szeroki kark.
- Kark! - krzyknąłem, zaskoczony oczywistością odpowiedzi -  Przecież mówiłem, że zaskoczony jestem Twoją nagłą introspekcją!
- Nie znam człowieka! - Jacek zamyślił się i niestety załapał wcześniejszą aluzję.
Stała się ciemność...

wtorek, 5 lutego 2013

Spieprzaj dziadu... (54)

Literackie teorie spiskowe (4)

W 1882 r. Maria Rodziewiczówna zadebiutowała drukując pod pseudonimem MARIO w 3 i 4 numerze „Dziennika Anonsowego” dwie nowelki "GAMĘ uczuć" i "Z dzienniczka reportera".
99 lat później, w 1981 roku zadebiutował inny MARIO, znany też jako Jumpman! Miało to miejsce w grze (po angielsku "GAME" - język ten nie uznaje polskich "ogonków", czyli ą, ę,) "Donkey Kong", przeznaczonej na komputery arcade.

Patrzmy dalej! Maria Rodziewiczówna urodziła się w roku 1863 - 1+8=9 i 6+3=9, co daje 99, czyli czas po jakim pojawił się komputerowy Mario! Mało tego - pisarka zmarła w 1944 roku, mamy więc jedną gotową 9 i cyfry 1,4,4, które po zsumowaniu dają również 9. Znowu więc otrzymujemy 99.

Przypadek?

piątek, 1 lutego 2013