piątek, 18 października 2013

Na szczęście to nie miłość

Armia Olbrzymów z Lockchorn rozłożyła się obozem na płaskowyżu Trinden. Wielkie czapy krwistych namiotów w przeciągu godziny pokryły brunatną powierzchnię udeptanego wielkimi stopami gruntu.
Des Elster, dowódca chorągwi ogorzałych górali z Północnego Kwadratu, wbił właśnie ostatnią szpilę w twardą jak kamień ziemię, gdy nagle coś zakłuło go pod mniejszym sercem. Olbrzym od dłuższego czasu czuł jakiś dziwny niepokój, szczególnie wieczorami, gdy samotnie wpatrywał się w poruszane wiatrem poły namiotu, oświetlane przez kopcące czarnym dymem pochodnie. Może wchodził w wiek rozrodczy, a organizm dawał do zrozumienia, że pora poszukać miłości i partnerki na resztę życia?
- Nieee... - Des Elster odgonił natrętne myśli wielką jak bochen dłonią - To niemożliwe! Przecież brakuje mi jeszcze trzech księżyców!
Nagle przy wejściu coś zapiszczało cicho. Mężczyzna odruchowo sięgnął po topór. Tymczasem do środka wszedł powoli mały kociak, usiadł przy krawędzi dywanu i spojrzał na gospodarza wielkimi czarnymi oczami.
- O Wiotka Lethe, jaki słodziak! - Des Elster podszedł do zwierzaka. Mniejsze serce znowu znajomo zakłuło.
Góral podniósł futrzaka na wysokość twarzy. Maluch wysunął pazury i fuknął ostrzegawczo. Olbrzym wreszcie zrozumiał. Tu nie o uczucie chodziło tylko zwyczajny głód..
Odetchnął z ulgą i wsadził kota do ust...

czwartek, 10 października 2013

Zlew niżej!

Dziadek Jacek stanął przy zlewie i zmierzył wysokość krawędzi szafki.
- Obciąć! - zwrócił się do majstra składającego zestaw kuchenny.
- Ale nie będzie pasować do reszty blatów! - zaprotestował mężczyzna patrząc na rękę staruszka przystawioną grubo poniżej linii paska.
- Może i pasować nie będzie, - Jacek pokiwał głową i popatrzył mi głęboko w oczy - ale sikanie na palcach jest cholernie niewygodne!
- Fakt! - Fachowiec sięgnął do torby po piłę.
- Ależ panowie! - podbiegłem do dziadka i złapałem go za rękę! - Tak nie wolno! - przesunąłem ją jakieś pięć centymetrów w dół - Ja niższy jestem!

niedziela, 6 października 2013

Nauki Mistrza Yo {26}

Stanąwszy na brzegu wzburzonego morza, Mistrz Yo zzuł sandały i wbił umęczone stopy w chłód przewleczonego pokruszonymi muszlami piasku.
- Im większy niepokój możesz objawić na zewnątrz, tym większy spokój osiągasz w środku! - starzec spojrzał na swego najlepszego ucznia, pulchnego Hashi, który na niedalekiej kępie trawy rozłożył matę, a na niej kosz z zabranym z klasztoru posiłkiem. - I na odwrót! - Yo dodał po chwili - Im większy musisz zachować spokój na zewnątrz, tym większy niepokój trawi Cię w środku!
Hashi zmarszczył brwi.
- Morze Cię tak natchęło o wielki?
- Nie! - rzekł Yo i napiął nagle mięśnie całego ciała jak postronki - Rozwolnienie.

czwartek, 3 października 2013

Chuć kulinarna

Tak bym chciał,
by kobieta
spojrzała drapieżnie,
gdym gotów. Bierz mnie!

Podejdź tu do mnie
twarz swoją zbliż!
Gryź mnie i liż!

Wtop w włókna me
biel swego kła.
Byłem niegrzeczny,
bądź zła!

Chcę by się palce
na mnie zacisły!
By soki na twarz
zmysłowo prysły!

By czas w rozkoszy
zwolnił swój bieg

Pozdrawiam! Stek!