niedziela, 19 stycznia 2014

Kobieta na boku

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek przetarł zakatarzony nos chusteczką higieniczną i odłożył ją obok szklanki z parującą lekko herbatą - tak babcię sobie wspominam i doszedłem do wniosku, że byłem najlepszą partią jaka się mogła jej w życiu trafić.
- Weź mnie dziadek nie rozśmieszaj jak jem, bo się jak szczeniak usmarkałem! - wyciągnąłem ze stojącego na środku stołu pudełka prostokąt białej bibuły i wytarłem zapaskudzonego wąsa.
- Nie ma się z czego śmiać! Zawsze byłem szczery, kochający, wierny...
- Dziadek do jasnej cholery, - w ruch poszła kolejna chustka - w życiu mnie dwa razy w tak krótkim czasie nie rozśmieszyłeś! No może tylko wtedy jak żeś na mrozie nogę złamał w dwóch miejscach - przy śmietniku i tuż przed klatką.Wierny? Ty przecież na każdej delegacji miałeś inną dupę! Połowa miasta mogłaby nosić Twoje nazwisko!
- No, alem babci nigdy nie oszukałem w tej kwestii!
- Czyli, że co?
- Że baby na boku nie miałem!
Tym razem zdążyłem przystawić bibułę do nosa.
- Weź przestań, bo mi twarz zgnije!
- A Ty to chyba ostatnio chłopcze w pysk tak solidnie nie dostałeś! Jak mówię, że baby na boku nie miałem, to nie miałem! Na wznak owszem, czasem na jeźdźca, ale na boku nigdy! Człowiek się może strasznie pomylić, a ja obrzydliwy jestem...

czwartek, 16 stycznia 2014

Dobre słowo

Dziadek Jacek był typem człowieka, który zawsze znajdował dla bliźniego jakieś dobre słowo. Ostatnio Marchwickiemu z drugiego piętra rzucił na schodach:
- Pierdol się!
Bo dobre w danym momencie słowo nie zawsze musi być kulturalne!

środa, 15 stycznia 2014

Niszowy interes

Dziadek Jacek spojrzał na mnie tym swoim racjonalizatorskim wzrokiem. Zawsze tak patrzył kiedy wpadał na jakiś nowy pomysł zagospodarowania moich pieniędzy.
- Wiesz synek, - zaczął, powoli cedząc słowa - mam pomysł na dużą kasę!
Wiedziałem! Szlag i cholera jasna! Zacząłem nerwowo gryźć łyżeczkę do herbaty. Głośno chrupnęła górna trójka, a usta wypełnił dziwny niesmak.
Dziadek chyba coś wyczuł.
- Spokojnie synek! - emeryt zatarł bochnowate dłonie - Tym razem to Unia zapłaci!
- Ale jakim cudem? - wyplułem sczerniałą od próchnicy końcówkę zęba na blat kuchennego stołu. Szkliwo stuknęło głucho.
- Rozkręcimy niszowe chałupnictwo folklorystyczne i poprosimy o dotację!
- Dziadek! Jedyną niszę jaką udało ci się kiedyś wypełnić to był sedes po weselu Cieplaka spod dwójki! Zresztą do tej pory spłacam wymianę armatury w jego klopie!
- I tym tropem myślowym pójdziemy! - Jacek oblizał wargi.
- Czyli, że co?
- Czyli, że kupimy w sklepie drewnianym trochę wytoczonych okrąglaków różnej średnicy, potniemy to na mniejsze kawałeczki, przyozdobimy to jakimś folklorystycznym akcentem i oddamy do sex-shopu lub na inny eksport! Mam nadzieję, że wypalarka jeszcze leży w pawlaczu?
- Leży, leży, ale co to niby będzie!
- Jak to co synek! Niszowy interes!

sobota, 4 stycznia 2014

Karta choroby

- Wiesz synek, - Dziadek Jacek spojrzał na mnie znad kubka parującej herbaty - spotkałem ostatnio Kryśkę. Pamiętasz Krysię z czwartego piętra? Taką tlenioną blondynę, co to pod kinem Moskwa sprzedawała rogale?
- Pamiętam. I co z tego?
- Ano tak znienacka przy trzeciej flaszce, żeśmy na tematy egzystencjalne weszli i wyobraź sobie, że ta prosta z pozoru niewiasta zadała mi bardzo trafne i głębokie zarazem pytanie! Co po nas zostanie po śmierci?
- Po tobie dziadek to jeszcze długo komornik na mojej pensji.
- Aj, się czepiasz gówniarzu! - emeryt zmarszczył brwi i lekko klepnął otwartą dłonią w blat stołu - przynajmniej wartość pieniądza dzięki temu poznałeś.
- Dużo do tego poznania mi nie zostaje...
- Ale tu nie o mnie chodzi, tylko o tę dziewkę prostą, co to przez całe życie te rogale pod kinem sprzedawała... - Jacek pokiwał głową i spojrzał przez kuchenne okno na podwórko, gdzie śmieciami z niedomkniętego kontenera wiatr miotał wściekle.
- Po tobie komornik, po niej zapis w karcie choroby.
- Ale ona chyba nieubezpieczona bidulka! - staruszek znów zapatrzył się w powierzchnię parującego napoju.
- Nie w jej karcie! W mojej!

środa, 1 stycznia 2014

Spam określa świadomość

Dziadek Jacek odpalił kompa. Nieco potrwało nim na monitorze wyświetliła się tapeta z parą dorodnych piersi przeplecionych komunijnym krzyżykiem.
- Wiesz synek, - popatrzył na mnie lekko przechylając głowę - otrzymuję ostatnio w ch_j reklamy Viagry na skrzynkę mailową.
- Byłbym zaniepokojony, - uśmiechnąłem się kwaśno do staruszka - gdyby nie na to...