niedziela, 25 stycznia 2015

Wyrwane z kontekstu

- Wiesz synek - Dziadek Jacek usiadł przy kuchennym stole, masując szyję w okolicach przełyku i krzywiąc się przy tym kwaśno - właśnie przekonałem się czym jest myśl wyjęta z kontekstu.
- Niesamowite! - spojrzałem na emeryta podejrzliwie - A ja myślałem, że całe Twoje życie jest zbiorem takich właśnie wyjęć...
- Nie mędrkuj gówniarzu! - Jacek na chwilę przerwał masowanie krtani i podniósł groźnie dłoń wielkości bochna chleba. Już nie raz poklepał mnie w ramach sympatycznych familijnych impresji, wolałem więc unikać zderzenia z nią w momencie dziadkowej frustracji. Miałbym tyle samo szans co rowerzysta w konfrontacji z opancerzonym wozem bojowym.
- No już dobra! - wyszeptałem pojednawczo, na wszelki wypadek jednak odsuwając się poza pole rażenia i odruchowo zasłaniając twarz kruchym ramieniem - Co się stało tym razem?
- Oglądałem reklamę jakiegoś ziołowego środka na uspokojenie. Myślę sobie, a co mi tam, niby spokojny jestem ponad normę, ale od przybytku głowa nie boli.
- I...
- Niestety obejrzałem tylko jej początek i koniec. Kiedy takie dwie baby diagnozowały przyczyny wewnętrznego niepokoju i... - Dziadek zawiesił głos i znowu zaczął rozmasowywać krtań - ... potem, kiedy cieszyły się z niskiej ceny.
- No i...
- No i zjadłem nasze ostatnie pięć złotych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz