niedziela, 25 stycznia 2015

Życiowe wybory

Wchodząc ostatnio na targowicę, spotkałem dwójkę emerytów, z których jeden (dość głośno) przekonywał drugiego, że "nic z tych rzeczy" i "nawet o tym nie myśl", bo kasę to on dostał od Jadzi na fryzjera, drugi zaś (jeszcze głośniej) wyrażał swoją dezaprobatę na marnotrawienie środków zdeponowanych u tego pierwszego, a otrzymanych od wspomnianej Jadzi. Argumenty padały różne z obu stron. Pierwszy z uporem maniaka wspominał coś o konieczności poprawy koszmarnego stanu owłosienia, drugi podejmował problem długości i wątpliwej jakości ludzkiego życia. Dziadków obserwowałem jakieś pięć minut, stojąc w kolejce po chleb. Potem gdzieś mi zniknęli...
Ponownie spotkałem ich wychodząc z targowicy. Prowadząc się pod rękę szli lekkimi zakosami alejką sektora mięsnego. Chwilowy poziom jakości życia obu jakby się podniósł, ale grzywka tego pierwszego nadal wyglądała koszmarnie.
I taka mnie czułość ogarnęła - bo w życiu już tak jest, że czasem nad własne przyjemności trzeba przedłożyć szczęście drugiego człowieka. Ciekawy tylko jestem czy dla szanowanej Jadzi większość wartość nad wygląd mają takie bezinteresowne porywy serca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz