środa, 18 lutego 2015

Rozdwojenie jaźni

- Wiesz synek - Jacek na chwilę przestał rysować palcem skomplikowane wzory w rozsypanej na blacie kuchennego stołu soli i spojrzał na mnie ponuro spod krzaczastych brwi - chyba zacznę używać dwojga nazwisk.
- Ale przecież - zaprotestowałem cicho - Ty nie masz drugiego nazwiska.
- Co nie oznacza, że mieć nie mogę...
- Niby fakt. Za kasę, której niestety nie masz, można dziś nawet ochrzcić i adoptować glistę. Tylko na cholerę Ci to?
- Bo widzisz - Jacek znowu pochylił się nad rozrzuconymi chaotycznie kryształkami soli - lubię wiedzieć z kim mam do czynienia w swoim zaburzeniu dysocjacyjnym tożsamości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz