piątek, 20 marca 2015

Z życia wzięte: Mały Wielki Plan

Mojej żonie, pielęgniarce wielokrotnie dyplomowanej, ktoś jakiś czas temu, po partyzancku, wkaszlnął gruźlicę (napisałbym prątka, ale wielu może głupio skojarzyć, więc nie napiszę, że prątka) w płuca. Zastanawiałem się za jakie grzechy! Kobieta nic złego dla światowego pokoju nie uczyniła, temperaturą cielesną nie wpływa za mocno na globalne ocieplenie, a tu bach!
Trochę leżała w szpitalu (w tym wypadku "trochę" to jednostka czasu, a nie masy), dostała swoje zdjęcie RTG, ale trudno to uznać za jakąś wyjątkową promocję w NFZ z której wypada skorzystać i głupio byłoby odmówić.
- Za co? - pytałem Stwórcę - W jakiż to wielki plan wpisała się gruźlica mojej żony, o Trójkątnooki!?
Teraz już wiem, że nic na świecie nie dzieje się bez powodu, a plan, może nie taki wielki, ale jednak, istnieje. Otóż dziś, rok przeszło od Jej choroby, dzięki zdjęciu rentgenowskiemu, mogliśmy oglądać zaćmienie słońca!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz