poniedziałek, 1 czerwca 2015

Wartość bazowa

- Wiesz synek - Dziadek Jacek spojrzał smutno na stojącą na parapecie wyschniętą paprotkę, nie przestając leniwie kręcić łyżeczką w zaparzonej przed chwilą herbacie - każdy nowy tydzień trzeba witać ze zdwojoną energią.
- Jakoś tego po tobie nie widać! - wyjrzałem zza wyciągniętej przed chwilą z osiedlowego kosza gazety.
- Złudzenie, ułuda, imaginacja... Wewnętrznie aż kipię! - twarz dziadka, wbrew słowom, nadal wyrażała ogólne znudzenie.
Położyłem gazetę na stole.
- To gdzie ta energia? Gdzie ten wspomniany animusz? - zachichotałem, kiedy jednak emeryt spojrzał na mnie kwaśno, zdjąłem uśmiech z twarzy.
- Ale to prawda synek, energii, jak w każdy poniedziałek, mam za dwóch. Jaka jest jednak jej wartość zależy od taksy, wielkości bazowej, punktu odniesienia...
- A jaka jest dziś Twoja wartość bazowa?
- Kulawy Staszek spod czwórki...
Spojrzałem na wyschniętą paprotkę. Zza sztywnych badyli wystających z nadkruszonej, ceramicznej doniczki dojrzałem ławkę pod klatką schodową bloku naprzeciwko. Leżał na niej z Staszek. Jak co tydzień po niedzieli pijany w trzy dupy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz