czwartek, 3 grudnia 2015

Już nie mój...

Jakiś czas temu, dokładnie po wyborach prezydenckich, kiedy opadł nieco kurz bitewny, a serce znowu zaczęło w miarę normalnie pompować krew, choć nie podobał mi się wybór większości (?), poprosiłem o danie p. Dudzie małego kredyciku zaufania. Dziś wiem, choć miałem nadzieję, iż kredyt spłacony zostanie z należnymi odsetkami, że zostałem przez pana AD zwyczajnie oszukany. Niestety to już ani mój prezydent, ani człowiek któremu powinienem okazywać szacunek (zawsze uważałem, że na to trzeba zasłużyć, bo to nie kokarda którą można przypiąć z urzędu do stanowiska, wieku czy wykształcenia).

A poniżej lista wstydu, którą p. AD w czasie trwania kampanii prezydenckiej nazwał umową programową z Polakami.
Dopisałem punkt 11 - nie bez powodu...

I proszę przypomnieć jak pan się nazywa?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz