sobota, 19 grudnia 2015

Nowicjusze

Ryszard zarzucił na ramiona ciężką, skórzaną kurtkę. Nerwowo namacał rękawy, wsuwając w nie kruche ramiona. Z butami poszło gorzej. Nie miał w zwyczaju rozwiązywać ich przy zdejmowaniu, a mocno poobrywane sznurówki ledwo pozwalały zesztukować choćby małą kokardkę. Międląc przekleństwa pod nosem z trudem wcisnął stopy w ciężkie glany i ponownie zacisnął supły na czarnych sznurowadłach.
- Już poszedłeś? - dobiegło z pokoju.
- Już prawie jestem na miejscu! - odpowiedział przez zaciśnięte zęby i nie czekając na odpowiedź małżonki, wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
W sklepie przed półką stała już dwójka mężczyzn. Jeden z nich opisywał przez telefon trzymane w ręku opakowanie, drugi ważył w dłoniach dwie paczki, dwóch różnych firm.
- Co miesiąc kurwa to samo! - westchnął ciężko Ryszard - Czy okres musi je zaskakiwać jak zima drogowców? - sięgnął po opakowanie ulubionych podpasek żony i zapakował je do koszyka.
Kiedy stał przy kasie, spojrzał w kierunku opuszczonej przed chwilą sklepowej alejki. Dwójka mężczyzn nadal stała przed półką z podpaskami. Pierwszy opisywał przez telefon następne opakowanie, drugi ważył w dłoniach dwie kolejne paczki.
- Nowicjusze... - pomyślał, zapłacił i wyszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz