wtorek, 5 kwietnia 2016

Konkurs kulinarny

Znacie historyjkę o przesłuchaniu w filharmonii, kiedy to po gustownie ubranym muzyku, zaopatrzonym w Stradivariusa, na scenę wkracza łachmaniarz ze starymi, niestrojącymi skrzypcami? Nie? No to nie liczcie, że Wam o tym teraz opowiem. Kto zna niech się cieszy, kto nie zna, niech poszuka źródeł.

Na bazie tego schematu i zainspirowany kulinarnymi programami, jakich od metra w telewizji, wymyśliłem dykteryjkę, którą Wam teraz z przyjemnością opowiem.

Otóż w stolicy pewnej niezwykle bogatej monarchii, ogłoszono konkurs na szefa kuchni królewskiej restauracji. W jury zasiedli najlepsi znawcy tematu, wybitni kucharze, krytycy i smakosze. Przed obliczem tego zacnego grona stawali terminatorzy i majstrowie w kulinarnym fachu z całego świata. Nikt jednak nie zdobył przychylności ani arbitrów, ani samej królewskiej pary. Aż pozostało dwóch kandydatów. Pierwszy, elegancko ubrany młodzian, przedstawił papiery ukończenia elitarnych szkół oraz kursów i referencje od najlepszych restauratorow w kraju. Rozłożył zestaw pięknych, robionych na zamówienie noży i ugotował taką potrawę, że zebranym kubki smakowe powariowały. Zaraz po nim do gotowania przystąpił ostatni kandydat - pokryty strupami brudu samouk, odziany w trącące zgnilizną łachmany, który na stole rozłożył niedomyte, pordzewiałe noże z widocznymi śladami gotowanych z ich pomocą posiłków. A kiedy młodzian ugotował potrawę i postawił ją przed obliczem szacownego jury... przyszedł Sanepid i zamknął lokal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz