poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wyzwanie

Dziadek Jacek podjął wyzwanie. Niestety wyzwany przez Dziadka Blażej K., zwany przez pozostałych mieszkańców kamienicy, kolegów oraz nielicznych przyjaciół "Dykta", głównie z powodu zamiłowania do napojów alkoholowych wątpliwej jakości i pochodzenia, ale również częstego sypiania w pobliskim śmietniku w kontenerze z posegregowaną makulaturą, nie wykazał ani zrozumienia, ani wyrozumienia i wezwał na miejsce naruszenie słowem dóbr osobistych tudzież intelektualnych dzielnicowego Jędraszka. Kiedy starszy aspirant Jędraszek prowadził skutego Jacka przez podwórko, chcąc dodać otuchy zaaresztowanemu emerytowi, krzyknąłem jeszcze w ich kierunku:
- Trzymaj się Dziadek! Dasz radę!
I Dziadek dał radę. Tym razem skierowaną do swojego eskortanta.
- Spierdalaj! - powiedział i uśmiechnął się szczerze. Niestety i ona nie spotkała się ani ze zrozumieniem, ani wyrozumieniem, a Dziadek już nigdy nie uśmiechnął się do urzędnika państwowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz